Francja oglądana moimi oczami. Blog Patrycji Todo.
O autorze
Zakładki:
Folio
Moje blogi/ mes blogs
Mój e-mail: patrycjatodo@gmail.com
® Wszelkie prawa zastrzeżone Wszystkie teksty i zdjęcia zamieszczone na blogu Moja Francja stanowią własność intelektualną właścicielki bloga posługującej się loginem fabella i podlegają ochronie przez prawo autorskie. Ich kopiowanie i powielanie w całości lub części, w jakiejkolwiek formie (drukowanej, audio czy elektronicznej), bez zgody autorki jest zabronione i jako działanie niezgodne z prawem może być karane. Copyright © - wszystkie prawa zastrzeżone
sobota, 31 października 2009
Z Armandem i Bombilem okiem mojej Mamy :)

środa, 28 października 2009
Złota niepolska

czwartek, 15 października 2009
Ta ostatnia niedziela

W zeszłą niedzielę było jeszcze ciepło. Tak bardzo ciepło,że na spacerze nad Rodanem mijaliśmy ludzi w kostiumach kąpielowych. Chłopcy ze śmiechem biegali za Bombilem. Nie pachniało jeszcze jesienią, tylko indiańskim latem. Dzieci puszczały kaczki na wodzie, zbierały kasztany.  Przytuleni do siebie słuchaliśmy ich szczebiotu, jak gadaniny kolorowych ptaków.

Letni październik. Uwielbiam ten moment, kiedy natura ociąga się z zimą. Kiedy pszczoły, muchy i inne latawce brzeczą wciąż radośnie koło głowy. Z czułością patrzyłam na moje dzieci, szczęśliwego spokojnie męża, na błękit południowo lazurowy. Było mi zwykle ludzko i chwilowo pięknie.

.

Jeździmy na te spacery 20km na południe od naszej miejscowości, drogą w stronę Marsylii. Nad zieloną rzeką wznoszą się pasma winnic. Już jest po winobraniu, jeszcze przed szalonym malowaniem liści. Tuż po palących ziemię promieniach i przed bolącą chłodem wilgocią. I w takim międzyczasie jest mi wspaniale. Bo człowiek też jest chwileczką w Wieczności. Wciśnięty między historię i przyszłość. Najważniejsze jest właśnie czerpanie radości z każdej przeżytej w pełni chwili. Potem, może stać się coś smutnego, ale co przeżyte to już w nas, na zawsze. 

W niedzielę chyba skończyło się lato. Defintywnie przyroda zamknęła kolejny rozdział. Od wczoraj jest prawdziwie zimno. Takie, jak tu potrafi być, przejmujące. Chłód wciska się w każdy milimetr ciała. Nie pomaga nawet błękitne sklepienie.

I najdziwniejsze jest to,że mimo żalu za krótkim , indiańskim latem, nie smucę się. Kochanie jakie mnie otacza i ta ostatnia niedziela są już we mnie. Dobrze mieć dobre wspomnienia. Dobrze jest kochać i być kochanym.

.

wtorek, 13 października 2009
Dobrodróg

Żebym nie wiem jak się starała, żebym nie wiem jak bardzo chciała być dobra, to jednak nie zawsze udaje mi się osiągnąć ten idealny stan ducha. Zatem jakiś czas temu, z niezadowoleniem spojrzałam na jadącą pod prąd kobietę. Kiedy w końcu ona, przejeżdżając obok mojego otwartego okna, najzwyklej w świecie napluła na mój piękny kołnierz z lisa. A mój syn z niedowierzaniem krzyknął , czemu ta pani to zrobiła? Z niechęcią pomyślałam, no tak Arabka. Wycierając tłusto spływającą wydzielinę przeklinałam w myśli każdą kobietę w chuście. Dziecku powiedziałam jednak tylko,że ta pani jest z pewnością chora psychicznie.

Nie dość,że miałam brudny kołnierz. Niesmak z powodu własnych rasistowskich myśli i z trudem uniknęłam rozwalenia samochodu przez piratkę drogową. To jeszcze na dodatek kłamałam dziecku.

 Od tego czasu nigdy nie jeżdżę z otwarym oknem. Włączam klimatyzator. Więc postępuję nieekologicznie i mnożę wyrzuty sumienia. Nie zwracam  również najmniejszej uwagi nawet na największe wykroczenia kogokolwiek. I udaję, że nie widzę dziesiątek kobiet w chustkach na francuskich ulicach. Niczemu nie są winne, a już na pewno nie temu, że jedna z nich napluła mi na ubranie za nic.

Tłumaczę się wielkomyślnie z powodu zbirowatej baby, pejczem obijam własne sumienie za złe myśli i z dezaprobatą patrzę już na mojego lisa. A w końcu co zwierzak zawinił? Nie dość,że go zabili, pofarbowali, to jeszcze nań napluli. A przecież nie będzie pluł nam.. ach nie, to już nie ta sama piosenka, nie ten sam film.

Postaram się być dobra mimo wszystko. A jak mi się nie uda to do spowiedzi i tak nie pójdę , bo już nie chodzę od zawsze. Zawsze - to bardzo długo i nie zmienię tego w najbliższej przyszłości. Lisa też nie uda mi się ożywić.

Dobro to trudna droga przez życie.  

............................................................................................................................

sobota, 10 października 2009
Zielono mi w Millery