Francja oglądana moimi oczami. Blog Patrycji Todo.
O autorze
Zakładki:
Folio
Moje blogi/ mes blogs
Mój e-mail: patrycjatodo@gmail.com
® Wszelkie prawa zastrzeżone Wszystkie teksty i zdjęcia zamieszczone na blogu Moja Francja stanowią własność intelektualną właścicielki bloga posługującej się loginem fabella i podlegają ochronie przez prawo autorskie. Ich kopiowanie i powielanie w całości lub części, w jakiejkolwiek formie (drukowanej, audio czy elektronicznej), bez zgody autorki jest zabronione i jako działanie niezgodne z prawem może być karane. Copyright © - wszystkie prawa zastrzeżone
sobota, 26 września 2009
Zaproszenie na wernisaż

.

exp by you.

10:51, fabella
Link Komentarze (5) »
środa, 23 września 2009
Malowany tekst :)

.

Mam wiadomość dla wszystkich pań od Armanda

- Małe lusterka służą do makijowania!

.

08:24, fabella
Link Komentarze (6) »
wtorek, 22 września 2009
Stan ducha

Na pytanie jak się podrywa dziewczyny ? Chłopcy odpowiedzili mi:- a tak

.

Obecnie rozmawiamy duzo o sprawach nieprzyziemnych:

Armand : - Czy są duchy?

Ja: - Nie wiem . Myślę,że tak. Ale tego nikt nie wie na pewno.

Eliot: - To dlaczego na religii powiedziano nam, że Duch Święty istnieje?

Ja: - Eliot, to już inna sprawa, zresztą spytaj się księdza.

Armand poirytowany moją niepewnością:

- Ależ mamo, przecież ja widziałem. Z krecika też wyszedł duch, a potem myszka go złapała i znowu wskoczył do środka.

Ja: - No tak, ale to jest film. A my mówimy o życiu.

Armand z uporem : - To gdzie jest teraz nasz duch?

Ja: - Synku w nas. Siedzi w środku. A jak umrzemy, to mam nadzieję,że gdzieś będzie żył dalej, poza naszym ciałem. 

Armand: - A widzisz. To z tym krecikiem , też prawda. Tylko jak my złapiemy tego naszego ducha? No jak?

.

czwartek, 10 września 2009
Akordeon czyli na czym gra Lyon

.

Nie, wcale akordeon nie jest instrumentem typowym dla Lyonu. To raczej Paryż uległ jego melodii. Natomiast inaczej jest w lwim mieście. Tutaj kamienice ściśnięte jak w harmonii są refrenem liońskej piosenki. Saona uspokaja te wdzięczne rytmy trzymana w ryzach betonowo-kamiennych nadbrzeży.

Domy z powyższej fotografii zbudowano w XIX wieku. Mieszkają tam bogaci burżuje. Ale i tak , mimo wnętrz pałacowych nic im do purpurowych kamienic Starego Lyonu. Ten poniżej, akordeon okien, drzwi i latarni gra w świetle słońca dokładnie po drugiej strony rzeki. Kładka jaka je łączy harmonijnie wtopiła się w załamania. Tańczę, tańczę wśród tej muzyki. Oby tylko nut wystarczyło na tej pięciolinii życia.

.  

.

niedziela, 06 września 2009
Domowa medycyna

Armand wyszedł wczoraj ze szkoły i pokazał mi poplamione na brązowo rączki. - Mamo, zobacz jak sobie pobrudziłem paluszki żywicą. Bawiłem się w czasie rekraacji przy drzewie z Olą i tak się upaćkałem. Ale nie martw się. Pani mi je wyszorowała i mimo plam jestem już aseptyczny.

-Synku w czasie przerwy, nie rekraacji. W czasie przerwy!-powtarzam z uporem.

-No tak, w czasie przerwy , ale jestem już zupełnie aseptyczny, na prawdziwo!

W chwilę później wyszedł Eliot i dorzucił: - A ja, jak się bawiłem koło drzew już nie miałem kataru. Chyba już nie jestem alergiczny.

Po przyjściu do domu chłopcy pokłócili się o jakieś bzdury. Zakończyło się okrzykiem Eliota: - Mamoooo, Armand znowu mi wszystko zepsuł. Jego trzeba zaprowadzić do jakiegoś lekarza mózgowisty!

............................................................................................................

Armand będzie musiał nosić okulary do patrzenia w dal. Na szczęście tylko w klasie albo przed tv, bo wada jest mała. Tak czy inaczej trzeba było kupić okulary. Po wyjściu od okulisty zapytał mnie bardzo strapiony: - A czy jak już będę miał te okulary to może mi się przewidzieć

czwartek, 03 września 2009
Pierwszy dzień szkoły

Już mam pierwszoklasistę. Armand zdał bez problemów egzamin wstępny do szkoły międzynarodowej,w sekcji polskiej . W listopadzie kończy 6lat i już jest w pierwszej klasie. Czas leci tak szybko.

Eliot zaczął swój trzeci rok nauczania w tej samej szkole. I wszyscy już nie mogliśmy się doczekać tego pierwszego dnia. Zrobiliśmy sobie zdjęcie z samowyzwalacza, bo mąż już od rana w pracy, ale mamy pamiątkę i tak, bo nawet widać Bombila.:)

No i nareszcie mogę pomyśleć o własnych sprawach.:)

2009-2010;)) by you.