Francja oglądana moimi oczami. Blog Patrycji Todo.
O autorze
Zakładki:
Folio
Moje blogi/ mes blogs
Mój e-mail: patrycjatodo@gmail.com
® Wszelkie prawa zastrzeżone Wszystkie teksty i zdjęcia zamieszczone na blogu Moja Francja stanowią własność intelektualną właścicielki bloga posługującej się loginem fabella i podlegają ochronie przez prawo autorskie. Ich kopiowanie i powielanie w całości lub części, w jakiejkolwiek formie (drukowanej, audio czy elektronicznej), bez zgody autorki jest zabronione i jako działanie niezgodne z prawem może być karane. Copyright © - wszystkie prawa zastrzeżone
piątek, 06 lipca 2007
Helitoptej domowy

Odkryłam właśnie gniazdo szerszeni. Jeśli ktoś nie wie jak wyglągają stwory to proszę bardzo opis - osa 5cm długa, brzęcząca do utratu mojego tchu, z odwłokiem tak wielkim, że nawet słoń by uciekł na jej widok. "Gady" ukleiły sobie gniazdo wielkości arbuza w moim własnym domu, w wejściu do piwnicy i straszą okropnie. Chciałam zrobić zdjęcie ale się boję, że fleszem je zdenerwuję. Zadzwoniłam do strażaków i mają wieczorową porą zabrać kwaterę. Po ósmej towarzystwo wraca do domu więc własnie wtedy ponoć się likwiduje gniazda szerszeni. Tymczasem okna mam wszystkie zamknięte bo chłopaki w koszulkach w paski wpadają z wizytą parę razy dziennie,  brzęcząc przy tym niemiłosiernie nad moją strapioną głową. Jako dobra matka, chcąc chronić dzieci, zwalczam własną bojaźń i łapię owady w szklankę. Potem wypuszczam na wolność bo nic mi przecież nie robią złego poza straszeniem. Są tak ciężkie i wielkie, że Armand stwierdził - Mamo  helitoptej ! A zatem mam domowy odlot i tylko tyle aż do wieczora.

ręce mi się trzęsą więc zdjęcie mało ostre ale to rzeczywista wielkość moich gości a niektóre są jeszcze większe..brrr

W drodze do domu -

po drugiej stronie drzwi wisi tuż nad framugą brzęczący arbuz - Alfred H. miałby świetny temat do filmu.

Bardzo żałuję,że nie mam odwagi zrobić fotografii z bliska . Aparat tak mi skacze w dłoniach, że nie mogę nawet otworzyć drzwi a co dopiero mówić o kadrowaniu.

poniedziałek, 02 lipca 2007
Moje dzieci

niedziela, 01 lipca 2007
Niezastąpione kochanie

Nie da się zastąpić jednej miłości drugą. Za pięć dni minie pół roku od śmierci mojej Misi. Za siedem dni Bombil skończy siedem miesięcy i wkroczy w wiek młodzieńczy. Jedno serce na dwa psy.

Dostałam zaproszenie do weterynarza w związku z dojrzewaniem naszego pieska. Trzeba przebadać nastolatka. Chłopak jest dwa razy większy jak w dniu kiedy go przyniosłam do domu. Ale ciągle maleńki. Jest jak śliczny biały niedźwiadek. Wita mnie i wszystkich wokół kręcącym się bez przerwy ogonkiem. Mimo miłości do świata i gatunku ludzkiego jest psiaczkiem którego podstawowym kochaniem jest pańcia czyli ja. Chodzi za mną wszędzie i nawet gdy śpi to sprawdza czy jestem obok, a najlepiej tuż, tuż koło nosa. Jest jeszcze dzieckiem mimo swojego dojrzewania. Od paru dni podnosi jednak łapę do siusiania co wskazuje bezdyskusyjnie na rozwój Bombila i jego szybkie stawanie się psem a nie szczeniakiem. Pokochaliśmy się. Przytulam go bez przerwy i rozpieszczam jak tylko mogę. Dzieci go i on ich pokochał radośnie. Mąż zauroczył się i na prawie wszystko mu pozwala. Sąsiedzi i wszyscy wokół polubili. Jest wyjątkowo miłym, mądrym zwierzęciem. Taka przytulanka co to radość wnosi zamiast smutku. Nigdy nie ucieka, zawsze się słucha i nie robi większych szkód ani hałasu. Kocha nas a my jego...

Ale ja i tak tęsknię do mojej Misi. Brakuje mi jej ciężkiej głowy na ramieniu. Brakuje mi jej chrapania, wzdychania, jej wielkich łap i najcudowniejszych oczu jakie widziałam w swoim życiu. Nadal nie potrafię się pogodzić,że nie ma mojej przyjaciółki. Że już nie wejdzie ciężkim krokiem do pokoju i nie przytuli się całą sobą. Ta tęsknota nie przeszkadza mi kochać malutkiego Bombila. Tylko nie da się zastąpić jednego kochania drugim. Nic nie poradzę na to,że już zawsze będę tęsknić za moim wspaniałym psem, który wzbudzał tyle podziwu i sympatii u wszystkich kto mnie znał lub spotykał, gdziekolwiek bym z nim nie była. Misia zawsze będzie moją miłością. I ciągle, ciągle za nią płaczę. Ciągle serce wypełnia mi żal i ta okropna niemoc jaką przynosi śmierć przygniata niczym kamień ogromny.

Życie toczy się dalej. Oby trwało jak najdłużej. Oby trwało!