Francja oglądana moimi oczami. Blog Patrycji Todo.
O autorze
Zakładki:
Folio
Moje blogi/ mes blogs
Mój e-mail: patrycjatodo@gmail.com
® Wszelkie prawa zastrzeżone Wszystkie teksty i zdjęcia zamieszczone na blogu Moja Francja stanowią własność intelektualną właścicielki bloga posługującej się loginem fabella i podlegają ochronie przez prawo autorskie. Ich kopiowanie i powielanie w całości lub części, w jakiejkolwiek formie (drukowanej, audio czy elektronicznej), bez zgody autorki jest zabronione i jako działanie niezgodne z prawem może być karane. Copyright © - wszystkie prawa zastrzeżone
sobota, 14 kwietnia 2007
Domy południowej Francji

- A taaable! (-Do stołuuu!) - słychać było wśród kamieni... 

piątek, 13 kwietnia 2007
Powielkanocne bajdurzenia
 

Jest mi przykro, że na Święta życzeń nie złożyłam blogowo ale gorąco o Wszystkich myślałam. Dziękuję również za pamięć i życzenia mi składane. Niestety moja angina zrobiła sobie kolegów w formie zapalenia środkowego ucha i totalnej infekcji zatok ... Baterie mi wysiadły i jak przysłowiowy Pluto poległam w gorączce. Ponieważ jednak trudną jestem osobą do zaciągnięcia mnie do lekarza chciałam się leczyć sama, koglem-moglem, mlekiem z masłem i paracetamolem. Żeby wątpliwości nikt nie miał naturalnie mój stan pogarszał się na tyle , że nawet słowa tu nie popełniłam. Teraz jednak lekarze już się mną zajęli i zdrowieję pełną piersią.

 Poświątecznie zatem życzę Wam żeby Dobro czuwało nad Wami i światem nas otaczającym. Ja gorąco wierzę iż życie i śmierć Chrystusa miały jak najbardziej sens jeśli postaramy się nie czynić nikomu niczego złego. Trzeba zatem za wszelką cenę dawać dobro sobą całym i czerpać z tego radość.  Staram się tak żyć choć nie zawsze mi to wychodzi. Popełniam błędy , wstydzę się ich i próbuję kleić potłuczone naczynia. Uczę tego moich chłopców. Bardzo bym chciała żeby nigdy nikomu nie czynili krzywdy. Żeby troszczyli się o ten świat co wokół raz owadzim drobiazgiem szumi, raz ogromem ludzkości krzyczy. Chadzam z nimi po rodańskich polach pokazując im kwitnące hojnie czereśnie. Słuchamy razem bąków co takie wielkie jak pompony zawisają nad naszymi głowami. Wiosna wylewa się każdym kątem ziemi. Listki śpieszą się z rozwijaniem tak bardzo , że beztrosko pozrzucały już fioletowe płatki brzoskwiniowych kwiatów. Rodan ciągle zielonkawy nie pokrywa się już mgielną zasłoną. A przecież jeszcze nie tak dawno cały był nią usłany.

Im jestem starsza tym bardziej lubię Wielkanoc. Staje się momentem coraz bardziej ważnym w roku. Utwierdza mnie w przekonaniu iż ten świat kolorowy co tak mnie ciepło otacza, to zaledwie początek mej przygody z życiem. Że spotkam jeszcze tych co tak bardzo pokochałam a którzy już odeszli w przyszłość.

Mój Bóg jest pogodny. Zatem ciągle nie rozumiem czemu ukrzyżował swego syna. Mógł przecież łagodniej się z Nim obejść. Ale Boga nie należy rozumieć za wszelką cenę. Chyba trzeba w Niego wierzyć i Mu ufać. Czasami trudno mi pogodzić się z pewnymi Jego decyzjami. Czasami myślę , że wcale nie On decyduje tylko pozwala nam to czynić i obserwuje nasze zmagania. Dlatego tak bardzo się staram kochać to co mnie otacza. Jednak dając mi doświadczenie, jakąś skromną wiedzę i wykształcenie mój Bóg wystawia mnie ciągle na pokuszenie osądu tego z czym się stykam. Nie lubię tego u siebie. Bo kimże jestem? 

Eliot zadał mi ostatnio pytanie : czemu właśnie na krzyżu umierając, straszliwie cierpiąc Chrystus miał ludziom pomóc, ich zbawić? Jako matka sumiennie odpowiadam na każde zadane mi pytanie moich dzieci. Odpowiedziałam zatem, że nie jestem Bogiem więc nie wiem. Wydaje mi się jednak iż cierpienie jakie zostało zadane Jezusowi, nie powstrzymało Go w ich kochaniu. Mimo bólu jakie Mu sprawiali. To dla mnie znaczy , że nawet jeśli ktoś ci czyni zło, ty nadal czyń to co dobre, bo Bóg stworzył nas na swoje podobieństwo... a przecież On jest Dobrem. Eliot patrzył na mnie wielkimi oczami. Opodal konie zalane były przez promienie słońca. Gromada much przysiadała co chwila na pięknym pysku jednego z nich. Mój synek spojrzał się chmurnie. Z ogromnym smutkiem w głosie zapytał - no to jak taki dobry ten Twój Bóg, to po co zrobił muchy?!!!! Biedne koniki, jak mi ich żal !  Nie uda mi się odpowiedzieć na wszystkie pytania. Nie znam odpowiedzi. Ale będę się starała.

W Wielkanoc a właściwie w wielkanocną niedzielę dzieci francuskie dostają mnóstwo czekolady. Różne figurki odlewane są ze słodkiej, brązowej masy. Jajka, zajączki i ryby chowane są przez dorosłych w ogródkach i gdzie się da. Maluchy szukają ich i z radością pałaszują czekoladowe znaleziska. U nas też tak jest. Ale dzień wcześniej ubieram odświętnie chłopców i ze święconką idziemy do kościoła polskiego zanieść nasze skarby. Jajka malujemy sami, kiełbasy kawałek zawsze czeka cierpliwie w zamrażalniku, ciasto piekę i nawet baranka z kurczaczkiem z Polski przywieźliśmy sobie. To najmniejsi emigranci tego domu myślę zawsze wkładając te wielkanocne zwierzaki do koszyczka. Chłopcy stawiają zawsze naszą święconkę w samym środku. A tam, pod ołtarzem to już całe morze tych wiklinowych pakunków. Z roku na rok coraz więcej mi się zdaje. Dzieci ciekawie zerkają co tam kto włożył. Wszyscy wkładają właściwie to samo. To zawsze wprawia w zachwyt Eliota, że jesteśmy tacy sami jak wszyscy Polacy!

Gdy w niedzielnie wielkanocne rano usłyszeliśmy radosny krzyk naszych małych sąsiadów, krasnale moje już wiedziały , że coś się dzieje dobrego w ogrodzie. Jajka czekoladowe jakie wcześniej pochowałam w krzakach wypatrzone zostały przez dzieci z domu obok. One właśnie miały czekoladobranie u siebie więc i u nas chętnie by sobie pozbierały. Eliot z Armandem nie oddali im własnego łupu. Z brązowym uśmiechem tylko powtarzali jakie to fajne jest być jak wszystkie dzieci we Francji. 

Różne straszne rzeczy dzieją się na świecie. Tyle jest biednych dzieci którym zabrania się być małym, bezbronnym i stworzonym do miłości człowiekiem. Czemu Panie Boże ? Czemu właśnie tak? Przecież już Syn Twój zapłacił za nas wszystkich swoją męką?

Ale i tak dziękuję Ci za nasz spokój, dziękuję za nasze życie i za jeszcze tak wiele... Czy zuchwalstwem jest prośba o to samo dla innych?