Francja oglądana moimi oczami. Blog Patrycji Todo.
O autorze
Zakładki:
Folio
Moje blogi/ mes blogs
Mój e-mail: patrycjatodo@gmail.com
® Wszelkie prawa zastrzeżone Wszystkie teksty i zdjęcia zamieszczone na blogu Moja Francja stanowią własność intelektualną właścicielki bloga posługującej się loginem fabella i podlegają ochronie przez prawo autorskie. Ich kopiowanie i powielanie w całości lub części, w jakiejkolwiek formie (drukowanej, audio czy elektronicznej), bez zgody autorki jest zabronione i jako działanie niezgodne z prawem może być karane. Copyright © - wszystkie prawa zastrzeżone
czwartek, 31 grudnia 2009
Nowy Rok

Oby Nowy Rok przyniósł nam wszystkim dużo szczęścia, zdrowia i optymizmu !

Pamiętam o Was moi mili czytelnicy, ale życie rodzinne i wakacje w Polsce oderwały mnie zupełnie od komputera i wirtualnego życia. Mam nadzieję,że Święta przeszły Wszystkim spokojnie, ciepło i z uśmiechem. To tak wspaniały czas dla Polaków.

Życzę Państwu, żebyście nigdy nie musieli z żalem odczuwać tęsknoty. Żeby nigdy nie zgasła w Was radość z każdej przeżytej chwili, a życie było ciekawe i ciągle pełne nadziei. 

Życzę również sobie i nam wszystkim,żeby Człowiek w końcu zmądrzał. Żeby myślał o każdym istnieniu z troską i zachwytem, i nareszcie zastanowił się z odpowiedzialnością nad przyszłością.

Bardzo cieszę się, że tak długo udało mi się prowadzić ten blog. Że tak wiele osób mnie tu odwiedza. Przez prawie rok dzięki temu publikowałam artykuły w "Bluszczu". Zapraszam wszystkich do dalszego zaglądania do tej gazety, choć nie będzie już tam moich tekstów. W nowym roku wydam zapowiadaną książkę "Moja Francja", o czym powiadomię na blogu.

Kontynuować będę wystawy fotograficzne. Już 17tego stycznia będzie kolejny wernisaż wraz z sześcioma innymi artystami w Nowym Jorku!

A poza tym będę nadal mamą na 100 procent, i żoną, i córką, i panią domu, i zagrody....i będę dla Was pisać na blogu o życiu w Mojej Francji, tak jak zawsze, tak jak od początku.

Szczęśliwego, pełnego zdrowia i miłości Nowego Roku życzę Wam drodzy Państwo i Waszym Bliskim

Patrycja Todo  

poniedziałek, 07 grudnia 2009
Parszywa jedynka :)

- Chciałabym wysłać faks do Stanów Zjednoczonych.

Pani na poczcie otworzyła szeroko oczy. - Ojej, to nie będzie łatwe. Mamy trudne połączenie z Ameryką. 

Z upartą nadzieją dałam 12 kartek dokumentów zakłopotanej Francuzce.

- Tu jest numer faksu do Chicago i adresat.

Kobieta zniknęła za drzwiami. Stojący obok mnie mężczyzna puścił do mnie wesoło oko i szepnął : - Zaraz wróci i spyta o kod pocztowy.

"Zaraz" trwało piętnaście minut.- Proszę pani, to nie działa bo numer jest zły, usłyszałam.

Nie przyjęłam tej wiadomości. - Ależ nie, proszę zobaczyć wszystko jest w porządku. Może pani spróbuje jeszcze raz?

- Mogę spróbować, ale tu jest zbyt mało cyfr! Niech pani sama zobaczy... na początku jedna jedyna jedynka , no i numer. Czegoś tu brakuje.

Spojrzałam na kartkę. - Nie proszę pani. Tu są dwa zera i jedynka. Potem jest numer w Chicago.Wszystko jak powinno być.

Potem przyszła szefowa. Dużym biustem oparła się o kontuar. Patrzy na kartkę, na mnie , na pana obok. Powtarza to samo co jej koleżanka i po chwili dodaje:

-Proszę pani. Oczywiście ,że jest zbyt mało cyfr. Tylko ta jedna jedynka, to zbyt mało! 

Więc ze spokojem mówię :-  Tak, bo to jest kod wyjściowy dla USA. 00-1.

Szefowa poczty spojrzała z powątpiewaniem i odpowiedziała z pewnością nie znoszącą sprzeciwu: - Proszę pani , nawet ta biedna Hiszpania ma dwie cyfry, a taka Ameryka miałaby tylko jedną marną jedynkę.?! Nie, jest zbyt mało tych cyfr!

Poprosiłam,żeby sprobowały mimo wszystko jeszcze raz. Trwało to 45 minut. Nogi mnie rozbolały i zdenerwowałam się ,że spóźnię się po dzieci do szkoły. Ale się nie udało. Wychodząc spotkałam na ulicy tego pana co puszczał oko. - No i co? 

- Nie udało się- odpowiedziałam. Bo ten faks wysyłały drogą morską .

A on mi na to znowu z tym filuternym oczkiem:- Wie pani, był sobie kiedyś taki chłopiec. Kiedyś zapytał ojca - Tato , a daleko ta Ameryka? A ten mu odpowiedział. - Milcz i płyń dalej chłopcze!

Poszłam śmiejąc się sama do siebie. Jeszcze w trzech innych pocztach starałam się wysłać faks do Chicago. Nie udało się. Bo zbyt dużo stron, bo Ameryka, bo jedynka, bo się nie da. W ostatniej, pani powiedziała ,że 2 kartki to się da, ale 12 to już nie. Kiedy zaproponowałam,żeby wysłała faks w pakietach po 2 kartki, odmówiła mi, bo nie chciała ryzykować,że się jej "zatka kontakt".

Wysłałam zatem dokumenty w kopercie, pocztą poleconą. W Chicago będą ponoć w czwartek. Za dziesięć stron zapłaciłam 54 euro. Kurcze myślę, i to wszystko przez tę cholerną jedynkę. Nie mogliby Amerykanie więcej cyfr sobie wymyśleć, jak ci Hiszpanie?

 

Warto wierzyć w Świętego Mikołaja

.

.

10:23, fabella
Link Komentarze (6) »
czwartek, 03 grudnia 2009