Francja oglądana moimi oczami. Blog Patrycji Todo.
O autorze
Zakładki:
Folio
Moje blogi/ mes blogs
Mój e-mail: patrycjatodo@gmail.com
® Wszelkie prawa zastrzeżone Wszystkie teksty i zdjęcia zamieszczone na blogu Moja Francja stanowią własność intelektualną właścicielki bloga posługującej się loginem fabella i podlegają ochronie przez prawo autorskie. Ich kopiowanie i powielanie w całości lub części, w jakiejkolwiek formie (drukowanej, audio czy elektronicznej), bez zgody autorki jest zabronione i jako działanie niezgodne z prawem może być karane. Copyright © - wszystkie prawa zastrzeżone
poniedziałek, 26 listopada 2012
Cieć też człowiek

Jak tu nieładnie pachnie! – usłyszałam w metrze warszawskim jakiś czas temu. No właśnie , ale śmierdzi - potwierdziłam w myślach. Gdy dojechałam do domu znalazłam wywieszkę na drzwiach klatki: Proszę zamykać drzwi, bo z powodu mrozów może dojść do awarii kanalizacji. Gospodarz domu. No pewnie, dozorca wie, co pisze. W windzie spotkałam dwóch sąsiadów. Jeden drugiemu tłumaczył: Mówię ci, że wkurwia mnie już moja stara, bo nawet nie można w domu spokojnie zajarać i dupa mi marznie na wietrze. Co za chamy, a matka z pewnością nie lubi dymu i chłopak dopala na balkonie. Tak czy inaczej, zawsze myśli mi się inaczej, jak ludziom.

We Francji jest dokładnie tak samo, tylko, że w sprawach bardziej poważnych. Chociaż dozorca, czyli stary, wysłużony concierge, też stał się le gardien de la maison, czyli gospodarzem domu. "Ciecia" w ogóle zabroniono używać, bo to poniżające i niegodne. Trzeba koniecznie wymyślać zamienniki dla starego nazewnictwa. Z powodów ideologiczno -społecznych nie powinno się nikogo drażnić. Każdy i tak myśli  - dozorca , ale oficjalnie mówi ładniej.
Podobnie jak ze 
słowem  Arab.  Dzisiaj,  Arab stał się  francuskim obywatelem pochodzenia z Maghrebu. W żadnym razie nie wolno mówić Arab, bo może się zezłościć.  Albo zaskarżyć o rasizm. Ewentualnie, można szeptem dodać muzułmanin. Tylko nie Arab. Absolutnie nie.
Tymczasem nielegalny przybysz z Afryki albo Azji, bez francuskiej wizy- to tzw: Bez papierów. Polak, Czech czy rumuński Cygan - to ludność z Europy Wschodniej.  Wszystko za Niemcami i  Austrią to kraje wschodnie. Zresztą tak, jak kiedyś w drugą stronę był wyłącznie Zachód.

Oprócz tego ludzi podzielono na hetero i homo. Homo dzielą się na gejów, lesbijki, transseksualistów. A wśród hetero są tylko kobiety hetero i mężczyźni hetero. Ale za to, jest ich na razie dużo więcej jak homo. Trochę mam problem z biseksualistami,  bo oni są w zbiorach homo i hetero, wśród kobiet i wśród mężczyzn. Wszędzie są i nie wiem, jak ich liczyć. Oj, ale ja zawsze byłam fatalna z matematyki. Mimo to cieszę się, bo dzięki takiemu bardzo konkretnemu nazewnictwu i znajomości rzeczy, można nareszcie stworzyć kolejne prawo. Sprawiedliwie dbające o równość , wolność i braterstwo wszystkich wszystko seksualnych. Od tego momentu, każdy będzie mógł, brać ślub bez znaczenia jak i z kim lubi się kochać.

 No i dobrze. I niech sobie tak będzie . I wcale nie jestem cyniczna. Jest mi absolutnie wszystko jedno, kto z kim bierze ślub. Byle dorosły i z własnej woli.  Zupełnie mi nie przeszkadza idea ślubu dla każdego, jedno- dwu- a nawet trzy płciowego. W dobie nagminnych rozwodów, rodzin łączonych, dzielonych, klejonych i rozrywanych , nie ma to już zupełnie znaczenia, na jakie śluby zezwoli francuskie prawo.

 Większość Francuzów myśli ponoć podobnie. Ale chyba nie wszyscy, bo ciągle słychać o demonstracjach kwestionujących pomysłowość obecnego rządu.  Jedni są za, inni przeciw. Najdziwniejsze, że część gejów też jest przeciw. Jako chroniczna hetero, nie staram się nawet zrozumieć gejowskich spraw.

 Wiem natomiast jedno, że tym ogólnym krzyku, lepiej panom politykom zaklepywać kolejne podwyżki podatków. I chyba, to jest głównym powodem całej zawieruchy o nowe małżeństwo. Najśmieszniejsze ,że ojciec nowego prawa, sam prezydent Hollande, sam, nigdy ślubu nie brał. A jednak prawie-żony miał, a z jedną z nich, aż 4 dzieci. Nie miał chłop odwagi ożenić się, ale radzi, co mają robić inni. Ale, nawet to mnie nie dziwi. W końcu księża też prawią nam  o małżeństwie, a przecież nic o nim nie wiedzą, bo niby skąd.

Bardziej denerwuje mnie coś innego. A mianowicie chęć bycia powszechnie układnym. Takim politycznie korekt . Nawet, wbrew zwykłej prawdzie i zdrowemu rozsądkowi. Niby nowoczesność w tych naszych narodach, ale wokół zakłamanie. Nie powinno się mówić o pedałach, tylko rozprawiamy o homoseksualistach. I to akurat słusznie. Tylko, po co o nich ciągle mówić? Są, i dobrze, i niech sobie żyją, jak chcą po swojemu. Ani mi to grzeje , ani chłodzi.
 
Przesadą wydaje mi się, pakowanie dzieciom do głowy w gazecie młodzieżowej "Mon quotidien",że  już sześciolatek wie, czy jest homo, czy nie. W wieku lat 20tu, ten sam sześciolatek,  po miłosnym doświadczeniu homo, wraca do stanu hetero. Dziennik sugeruje ,że to piękne, bo każdy może być biseksualny.  Pewnie nawet jest, tylko o tym nie wie! A do tego, do normalności należy bycie raz w życiu homo... 

W tym samym dziecięcym piśmie,przekonuje się, że dwóch ojców może mieć własne dziecko i nawet dwie matki, też mogą razem mieć dziecko....

Do diabła z taką mądrością! Nie czułam się ani homo, ani hetero w wieku 6ciu lat. Czerwieniłam się jak Michał mi pogładził włosy i dał bajki Brzechwy w prezencie. Nie wiem, czy to dowód na to , że jestem hetero, tudzież bi. Ale niech nikt mi nie wciska ciemnot, że dwóch facetów może mieć dziecko. Nie i już. To zwykłe kłamstwo. Złości mnie, że takie bzdury wmawia się dzieciom w pismach dla nich przeznaczonych. Poza tym, nie mogę się zgodzić, że tych dwóch matko-ojców, mogłoby zamówić sobie dziecko u trzeciej inkubatoro-matki. Albowiem rodzina z dziećmi to nie jakiś sklep z żywymi zabawkami. I niech nikt mi nie mówi, że to jest moralne, zdrowe i godne humanizmu.
 
Pewnie jestem konserwatywną, prostolinijną babą. Może nawet stary model ze mnie.  Nie chce mi się zastawiać nad tym , że natura jest niesprawiedliwa, bo jakiś facet nie może zajść w ciążę, mimo, że chce być matką, bo prawo pozwala mu być żoną. To absurd, wmawianie dzieciom , że dwie osoby jednej płci, mogą mieć dziecko. Nie, one mogą dobrze wychowywać dziecko, mogą je kochać i nawet żyć szczęśliwie jako rodzina. Ale żeby się urodziło trzeba plemnika i macicy, i jeszcze paru innych detali. Czyli, to dziecko, zawsze na wstępie ma ojca z ptaszkiem i matkę z cipcią. Przecież to jest oczywiste. Bo jeśli byłoby inaczej , to znaczy, że my nie jesteśmy ssakami, tylko pantofelkami, albo inną gadziną. Jakaś cholerna seksmisja na jawie wypełnia moją rzeczywistość. Niedługo, sprawiedliwi,  będą nam wmawiać, że również kłączowo możemy się rozmnażać.
 

Na koniec dodam, że w metrze nie pachnie nieładnie, tylko po prostu, śmierdzi. Ktoś, nie jest "ładny inaczej" tylko zwykle, brzydki. Puszyści są grubi lub otyli, ale z misiami, nie mają zupełnie nic wspólnego. A ja, nie mam wyrazistej twarzy, tylko zrobiły mi się zmarszczki. No o co chodzi? Czemu nikt nie lubi prawdy?

Tymczasem ja nie znoszę politycznie korekt! Tego nauczyłam się w Holandii. Moim dzieciom miesza się w głowach od słuchania bzdur we francuskim radiu i telewizji. Mówię im gołą prawdę, bo boję się, że zgłupieją od tej sprawiedliwie  republikańskiej papki medialnej. Nie chcę, żeby ktoś nimi manipulował.

Awantura o homoseksualistów sprawia, że moi synkowie, tak bardzo się utożsamiają z hetero , że do szkoły chcą tylko nosić marynarki i krawaty, żeby być jak tata i dziadek. Do tej pory świadomość seksualna moich dzieci rozwijała się naturalnie , bez większych frustracji i problemów. Wobec wichury medialnej już małe dzieci zastanawiają się nad sprawami, jakie do tej pory nie zaprzątały im głowy. Pani minister zaproponowała nawet dopisywanie w podręcznikach szkolnych jaką orientację seksualną mieli wszyscy znani ludzie. Tak, żeby każdy wiedział , że Verlain, czy nawet Cezar byli gejami! Ciekawe czy obok Balzaca napiszą - hetero.
Jedenastoletni Eliot utwierdza mnie ,że nie ma nic przeciwko gejom , ale nie chce patrzeć jak się całują na ulicy, czy na filmach, bo robi mu się niedobrze. Ja też nie lubię tego widoku i nie będę kłamać, że jest inaczej. Moich znajomych gejów poprosiłam, żeby nie obmacywali się przy mnie, bo jest to krępujące. Ja też nie obcałowuję się z mężem na każdym kroku.
 
Poza tym, na Arabów mówię - Arabowie, co według mnie nie jest obrazą, ale faktem. Nie pochodzę z Europy Wschodniej, tylko jestem Polką. Żadni panowie nigdy nie urodzą wspólnego dziecka, a jeśli nawet, poobcinają sobie ptaszki i zafundują macierzyństwo , to nie oni będą karmić piersią i żaden z nich nie pozna, co to hemoroidy poporodowe.  

W naszym domu, nie ma dozorcy , ani nawet gospodarza domu, tylko jesteśmy my. Czyli banalnie heteroseksualna rodzina z prostym spojrzeniem na życie + dwa kanarki, żółw Gustaw i dwa białe psy, jeden malutki Bombil, a drugi wielki - Baca.
 
16:02, fabella
Link Komentarze (4) »