Francja oglądana moimi oczami. Blog Patrycji Todo.
O autorze
Zakładki:
Folio
Moje blogi/ mes blogs
Mój e-mail: patrycjatodo@gmail.com
® Wszelkie prawa zastrzeżone Wszystkie teksty i zdjęcia zamieszczone na blogu Moja Francja stanowią własność intelektualną właścicielki bloga posługującej się loginem fabella i podlegają ochronie przez prawo autorskie. Ich kopiowanie i powielanie w całości lub części, w jakiejkolwiek formie (drukowanej, audio czy elektronicznej), bez zgody autorki jest zabronione i jako działanie niezgodne z prawem może być karane. Copyright © - wszystkie prawa zastrzeżone
niedziela, 29 listopada 2009
Grypa na nosa

Dwa tygodnie temu Armand wrócił ze szkoły z czerwonymi oczami, gorączką i kaszlem. Dałam mu paracetamol i położyłam do łóżka. Gorączka falowała, raz w górę, raz w dół. Rano zawiozłam do szkoły Eliota i w sekretariacie powiadomiłam o stanie młodszego brata. Pan dyrektor, ze zrozumieniem usprawiedliwił nieobecność syna. Potem poprosił, żebym udała się do lekarza, a najlepiej do szpitala, żeby stwierdzić, co małemu dolega. Przecież od września o niczym innym się we francuskiej szkole nie mówi jak o grypie A!

W drodze powrotnej do domu zatrzymałam się w pobliskim szpitalu. Zapytano mnie, jakie są objawy choroby dziecka. Powtórzyłam ból głowy, 40 stopni gorączki, kaszel i ból mięśni. Przyszła pani lekarka, przyszła pielęgniarka. Radziły, radziły i dały mi jedną maskę. Pokazały jak nosić, jak wiązać w "dzióbek" i dodały, że muszę pójść do lekarza rodzinnego. Kazały myć ręce i nie całować dziecka. Zapytałam o grypę A. Powiedziały mi, że mają zakaz robienia testów wszystkim chorym z wyjątkiem tych, co są w stanie bardzo ciężkim. Zapytałam jak będę wiedziała, jaką grypę ma syn? Powiedziały, że lekarz to sprawdzi " na nosa" bo nikt nie robi testów.

 Armand czuł się rzeczywiście fatalnie. Dałam mu paracetamol na przemian z ibuprofenem dziecięcym. Gorączka opadała i w dwie godziny później znów męczyła malucha. Chłodziłam rozpalone czoło,  poiłam syropem i tak w kółko. Wieczorem byliśmy u lekarza. "Na nosa" powiedział, że to stan grypowy. Co do litery A czy B, to powtórzył informacje, jakie uzyskałam wcześniej w szpitalu? Nikt we Francji nie robi testów grypowych! Są zbyt drogie, a grypa A wcale nie jest bardziej groźna jak grypa sezonowa. Poza tym dodał, że na tę ostatnią umiera parę tysięcy osób rocznie w samej Francji, tylko się o tym nie mówi.Spytałam, komu robi się testy? Powiedział, że tym, co umierają, żeby wiedzieć, co im się zdarzyło...

Przy wyjściu lekarz  powiedział mi, że "Armand z pewnością nie ma grypy A, bo tak mu się wydaje." Zatem nie miałam się,  o co martwić.

Wróciliśmy do domu. Armand znosił grypę dzielnie,zadowolony ,że to nie ta grypa o której mówili mu w szkole, ale rzeczywiście był zmęczony. Po pięciu dniach nie miał gorączki i ciut więcej jadł i mniej go bolała głowa. Szóstego dnia Eliot wymiotował wieczorem z bólu głowy. Kaszel, obolałe mięśnie i wysoka temperatura  powaliły ośmiolatka, podobnie jak jego sześcioletniego brata. Zatelefonowałam do szkoły. Powiedziano mi, że zdrowiejący Armand musi zostać w domu do wyzdrowienia Eliota, bo zarażamy.

Zadzwoniłam do pediatry. Pani, jak zwykle miła, fachowa i konkretna powiedziała, że dzieci mają ewidentną grypę i nie wolno mi ruszać się z  domu? Zapytałam o grypę A. Powiadomiła mnie ponownie, że testów nikt we Francji nie robi, bo nie wolno, a symptomy i tak są indentyczne jak przy grypie B. Kazała dawać paracetamol i ibuprofen, co sześć godzin. Jeśli dzieci będą się dusić trzeba iść do szpitala. Po kilku dniach dzieci biegały po domu z energią młodych koziołków. Nadal jednak mają katar. Nie wiem, na co chorowały. Na lekarskiego nosa - pewnie na grypę. 

Po powrocie do szkoły dzieci w dzienniczku dostały informację:  ”Z powodu dużej ilości zachorowań na grypę H1N1 w naszej szkole prosimy o zatrzymanie dzieci chorych w domu przez 7 dni. Jak i kontaktowanie się ze służbami sanitarnymi lub lekarzem domowym."

Tydzień temu Francja zaczęła masowo szczepić ludzi na świńską grypę. Francuzi, sceptycznie nie poszli masowo do wyznaczonych centrów szczepień. Parę dni temu francuska pani minister zdrowia zapowiedziała w dzienniku, że "ludzie się nie będą szczepić to i będą umierać na grypę H1N1." Francja zakupiła ponoć znacznie więcej szczepionek niż ma obywateli.Bo tak jest bezpieczniej. Zatem, tylko 1 procent populacji światowej jest w posiadaniu 10 procent wyprodukowanych szczepionek. Według mediów wirus już szaleje we Francji. Każdego dnia mówi się o zamykanych masowo szkołach z powodu nowej grypy. Odwołano mecz, bo było dwóch chorych piłkarzy. Im ponoć zrobiono testy. Natomiast lekarze podzielili się. Jedni mówią, że trzeba się szczepić, innie - przeciwnie i że nowa grypa nie jest groźna.Poza tym wirus mutuje i nie wiadomo czy ta szczepionka chroni przed tymi mutacjami. Z polskich mediów wynika ,że w Polsce wszystko jest pod kontrolą. A we Francji przeciwnie,że wirus bez szczepionki zabija. Komu wierzyć?

Po dramatycznym wystąpieniu pani minister Francuzi masowo poszli się szczepić. Z wyjątkiem pielęgniarek i pomocy medycznej, według ostatnio zatroskanej pani minister. W zaimprowizowanych "szczepialniach" pokazuje się w telewizji zmasowane setki ludzi. W tym, takich, co kichają, kaszlą, zarażają innych.... ale i są szczepieni. Kobiety w ciąży, małe dzieci czekają po parę godzin, żeby dostać upragniony zastrzyk. W małych miasteczkach wokół Lyonu postawiono drogowskazy prowadzące do źródła przeżycia. Atmosfera jak za epidemii cholery, albo jakiejś innej paskudy. Ludzie stukają się w głowę, inni idą po strzałkach,  bo nie chcą umrzeć. Jednak szczepieni są na razie tylko ci, co dostali wezwanie pisemnie do skrzynki.  

W piątek dowiedziałam się, że dzieci mają być szczepione dwa razy. Decyzję podejmują rodzice. Pani minister powiedziała jednak, że powinni zaszczepić się wszyscy, żeby chronić tych najbardziej zagrożonych. 

W czwartek, mąż mój był na corocznej kontroli lekarskiej w pracy. Doktor powiedział, żeby się nie szczepić. Ani on, ani jego dzieci nie będą szczepione, bo nie wiadomo, jaka jest ta nowa szczepionka. Poza tym z jego wiadomości grypa H1N1 jest mało groźna w porównaniu z grypą sezonową. Nie ma sensu wpadać w panikę. W ten sam czwartek zadzwoniłam do pediatry. Ta, zawsze przeciwna szczepieniom grypowym, teraz poradziła mi zaszczepić dzieci. Zapytałam jak wiadomo, że dzieci nie miały już tej grypy. Przecież nawet ich nie zbadała. Powiedziała, że tak jej się wydaje, ale wybór należy do mnie. Wczoraj, w aptece kupowałam krople do nosa na przeciągający się katar dzieci. Zdezorientowana zapytałam, co robić? Pani aptekarka powiedziała, że nie wie, bo żadnych informacji poza prasą nie mają w aptekach.Chciałam, zatem kupić maskę, tak na wszelki wypadek. Ale tego nie wolno sprzedawać. Natomiast gdybym kupiła litr płynu dezynfekującego do rąk, za 20euro, to mogłabym dostać 5 masek. Nie kupiłam.

 Poza tym koleżanka pani aptekarki pracuje w szpitalu i wszyscy chorzy pacjenci w Lyonie mają aktualnie grypę A. Według tej koleżanki, grypa sezonowa się nawet nie zaczęła! Wszyscy, zatem mają tę świńską. Zapytałam, jeśli tak, to chyba nie jest dobrym pomysłem,  żeby szczepić chłopców, którzy może już chorowali na nową grypę. Pani wzruszyła ramionami, bo nie wie.

 W między czasie moja mama, która jest u nas z wizytą zaczęła mieć czerwone oczy, bolały Ją uszy i głowa. Ale jakoś z tego wyszła. Ja od wczoraj mam problem z krtanią, gardłem i czuję się podle. Ale grypy nie mam. No, tak na nosa...

Nie zaszczepię ani siebie, ani chłopców. Nie mam żadnej pewności, co do tej szczepionki, ani nawet wirusa. Nie wiem, co to są mutacje grypy A, ani nawet, o co chodzi w tej całej panice. Mąż też nie chce tej nowej szczepionki. Wszystkie informacje, jakie czytam na polskich portalach o korupcji i niejasnej sytuacji w międzynarodowej organizacji zdrowia są zupełnie przemilczane przez francuskie media. Zupełnie jakbym zyła na innej planecie, a nie w Europie!

 Nikt nic nie wie konkretnego.Specjaliści zaprzeczają sobie wprowadzając jeszcze większy chaos informacyjny. Ludzie szczepieni są masowo, nawet ci, co pociągają nosem. Żaden przez spotkanych lekarzy nie umiał mi podać rzetelnej, logicznej informacji, co do ryzyka, ani nawet rozwoju grypy. Szkoła ewidentnie kłamie podając rodzicom informacje, że dzieci chorują na grypę, H1N1. Przecież nikt nigdy nie sprawdził, na co zachorowały moje dzieci i pewnie nigdy się o tym nie dowiem. Zakładam "na nosa" , że na grypę. Ale tego też nie wiem na sto procent. 

Może uda nam się nie umrzeć w wyniku świńskiego wirusa? Może nawet uda się nie umrzeć wielu tym, co się nie zaszczepią? Tym natomiast, co się zaszczepili, życzę dużo zdrowia i brak ubocznych objawów. Bo nikt we Francji na piśmie nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności za ewentualne efekty po szczepionce. Jeśli jednak za parę lat wyrosną im dodatkowe uszy to ktoś, będzie chyba musiał zapłacić własnym ryjkiem. Z niepokojem słucham o nowych przypadkach śmierci. Uspokajam się, że normalna grypa też potrafi być niebezpieczna, a przecież już ją miałam i żyję. Z radością patrzę na zdrowe już dzieci i trawię tymianek i podbiał na ból gardła. Z niesmakiem słucham wymyślonych informacji, bo nikt nic nie wie z pewnością. A po głowie chodzi mi tylko jedna myśl, że świńska sprawa z tej "grypy na nosa".

ps. Dziś w komenatrzach znalazłam ten link.

http://newworldorder.com.pl/artykul.php?id=1648&tytul=Prof.+Maria+Dorota+Majewska+o+szczepionkach

I rzeczywiście wypowiedź potwierdza moje wątpliwości.  

 

piątek, 20 listopada 2009
Domy Francji

niedziela, 15 listopada 2009
Wystawa

Dziękuję Wszystkim mnie odwiedzającym za komentarze i przemiłe zdanie na temat moich zdjęć. Dzięki Państwa opiniom miałam odwagę, żeby wysyłać na wystawy moje prace. W Los Angeles , w muzeum ASTO, też  się spodobało to, co przedstawiłam w tym roku wraz z innymi artystami. :) Wystawa Emocjonalistów trwa aż do końca listopada, została przedłużona, bo wzbudziła ogromne zainteresowanie i pochwały.

Oto kawałek filmu z wernisażu :

http://malapolska.in/mediadetails.php?key=d346345e397559d4570a&title=ASTO+MUSEUM%2C2009-part3  

.

http://malapolska.in/mediadetails.php?key=659ba3628716c80cbf8d&title=ASTO+MUSEUM%2C2009-part1

19:52, fabella
Link Komentarze (6) »