Francja oglądana moimi oczami. Blog Patrycji Todo.
O autorze
Zakładki:
Folio
Moje blogi/ mes blogs
Mój e-mail: patrycjatodo@gmail.com
® Wszelkie prawa zastrzeżone Wszystkie teksty i zdjęcia zamieszczone na blogu Moja Francja stanowią własność intelektualną właścicielki bloga posługującej się loginem fabella i podlegają ochronie przez prawo autorskie. Ich kopiowanie i powielanie w całości lub części, w jakiejkolwiek formie (drukowanej, audio czy elektronicznej), bez zgody autorki jest zabronione i jako działanie niezgodne z prawem może być karane. Copyright © - wszystkie prawa zastrzeżone
środa, 24 lutego 2010
23 luty 2010
Zakończyłam dzień swoich urodzin. Skończyłam 39 lat!

Dla jednych to dużo , dla innych absolutnie niewiele. Dla mnie akurat.

Urodziny  nie są moją specjalnością. Nie lubiłam nigdy ich świętować. Podobnie mam z Nowym Rokiem. A jednak dziś było mi dobrze. Bo wśród rodziców, i dzieci i mojego psa. Czyli najbardziej bezpiecznie, jak to jest możliwe. Dom wypełniony był miłością tak prawdziwą i pozbawioną pretensji ,że musiałam się tym podzielić ze światem.

Jutro już nie będzie moich urodzin. Jestem starsza i starsza. Mam trochę zmarszczek na twarzy i kilka, sporadycznych srebrnych włosów , których jeszcze nie widać. Zatem ciągle jestem młoda w ciele. Mam nadal zbyt mało wspomnień by wspominać.  Zbyt wiele marzeń, by je zrealizować. Mam życie, na jakie sobie zasłużyłam i świat, jaki wybrałam.

Nikt nigdy ode mnie nie wymagał bycia kimś innym niż jestem. To wielki prezent od losu. Jestem chronicznie zachwycona życiem.

Mam tylko jeden żal, że takie chwile jak dzisiaj nie mogą trwać wiecznie. I nie chodzi wcale o przeciekającą młodość przez palce codzienności. A raczej o to, że z każdym dniem mam coraz większą świadomość tęsknoty za tymi, których kocham. Nie da się Ich zatrzymać jak na zdjęciu. Czas zabiera mi wszystkich po trochu. I starszych, i malutkich. A przecież żyję dla Nich.

Sama czuję, że jestem tylko pyłkiem. Nic mi do losu i historii. Ale ten żal coraz bardziej niepokoi i skłania do refleksji.

Wielki Kołakowski napisał. "Po pierwsze przyjaciele."

Ale tu, raz jeden mnie nie przekonał. I piszę po pierwsze - rodzina.

Lubię swoją datę. Lubię jej cyfry i zapach frezji i róż. Zawsze dostawałam albo jedne , albo drugie. W lutym mało jest kwiatów. To jeszcze nie czas na zapachy wiosny.Ale ja dostawałam pachnące bukiety.

Postaram się zapamiętać te 39 urodziny. Byłam szczęśliwa beztroską kochanych.

poniedziałek, 08 lutego 2010
Beznadzieja na kółkach

Oddałam dziś samochód do naprawy. Mam Peugeota 406 combi. Wręczając kluczyki mechanikowi okazałam swoje zniechęcenie do marki.- Muszę się pozbyć tego samochodu. Już nigdy nie kupię francuskiej marki. Wy Francuzi robicie ładne, wygodne samochody o zupełnie dobrych silnikach, ale cała reszta jest do kitu. Przecież co miesiąc zostawiam tu po kilkaset euro na naprawy! Jakiś abonament naprawczy powinnam wykupić ? Ze zgrozą popatrzyłam na współczucie mechanika. Już w tym momencie włączył się licznik, jaki bije cały czas, nawet wtedy, gdy nikt nie dotyka mojego auta. Kurczę 78 euro godzina ! Notkę piszę od paru minut, a tu już 78 euro nie mam w kieszeni.

Na odchodnym Francuz chciał obronić rodzimą markę.

- No tak, ale pani dużo nim  jeździ! Dodał z uśmiechem.

A co ja samochód kupiłam żeby stał na parkingu?!! Co on wygaduje? Ten mój Peugot jest jak Francja, ładny, duży, ale nawala i kosztuje więcej jak jest wart. Podoba mi się i lubię go, ale coraz trudniej go znoszę. Dokładnie tak samo jak cały ten kraj.

Jeszcze parę miesięcy i kupimy coś innego, nie francuskiego. Wtedy, będę mogła opluwać Niemców albo Japończyków, że mi wyprodukowali dziadostwo. Ale może będzie mniej się psuło?

Wtedy pozostanie mi jeszcze francuskie życie i francuski mąż. Ale jego już powoli przerabiam na Polaka. Tylko jakiś oporny z nauką języka jest i wciąż nie lubi buraków. Za to mniej się psuje.

  Najgorzej , że mieli zadzwonić co z tym samochodem się dzieje i wciąż nie dzwonią. Oddałam go o 10tej, w południe ida wszyscy jeść i tak do 13.30. Potem muszą strawić to co zjedli, napić się kawy. .. Około 16tej zadzwonią.

No to będzie więcej jak 78 euro i źle mi z tym bardzo.

A najgorzej, że zaczęłam być jak te wszystkie Francuzki. Ciągle narzekam i narzekam. A tu słońce i ciut przyjemniej jest... 

sobota, 06 lutego 2010
Domy Francji