Francja oglądana moimi oczami. Blog Patrycji Todo.
O autorze
Zakładki:
Folio
Moje blogi/ mes blogs
Mój e-mail: patrycjatodo@gmail.com
® Wszelkie prawa zastrzeżone Wszystkie teksty i zdjęcia zamieszczone na blogu Moja Francja stanowią własność intelektualną właścicielki bloga posługującej się loginem fabella i podlegają ochronie przez prawo autorskie. Ich kopiowanie i powielanie w całości lub części, w jakiejkolwiek formie (drukowanej, audio czy elektronicznej), bez zgody autorki jest zabronione i jako działanie niezgodne z prawem może być karane. Copyright © - wszystkie prawa zastrzeżone
wtorek, 17 stycznia 2017
Byle do wiosny
Jesteśmy w przeddzień rozpoczęcia się nowej prezydentury w USA. Można temat ten przemilczeć, można przedyskutować, ale się nie da do końca ignorować. Do władzy doszedł człowiek, który jest jedną wielką polityczną niewiadomą. Może będzie dobrym prezydentem, może nie?
Problem w tym, że jak pokazał przykład Jugosławii, Ukrainy , a potem Syrii, nasz europejski pokój wcale nie jest wiecznym pewnikiem i może w każdej chwili zmienić się w horror. Niestety, nowy amerykański prezydent bardziej mnie niepokoi, niż zachwyca. I to głównie z powodu jego nieprzewidywalności. Nie wiem, czy w aktywny sposób nie przyczyni się do unicestwienia mojego europejskiego świata, gdzie mogę podróżować bez wiz i bez tłumaczenia się z powodów tej podróży. Nie wiem, czy w bezmyślny sposób nie sprowokuje do działania najgorszych demonów Europy, i tak przebudzonych już przez nierozsądność i chciejstwo polityków.
 
W tym roku również Francja ma wybrać nowego prezydenta. Mam nadzieję, że będzie to człowiek o liberalnych poglądach na temat gospodarki i racjonalnie podchodzący do spraw społecznych i edukacyjnych. Mam nadzieję, że odbuduje wartość prawa i stworzy nowe horyzonty dla młodych pokoleń. Mam wreszcie nadzieję, że zajmie się odbudową francuskiej ekonomii, jak i przyczyni do reperowania Unii Europejskiej, tak strasznie osłabionej przez idiotyczną politykę migracyjną Niemiec, socjalistycznego Hollanda i nacjonalistyczno-katolickie rządy konserwatystów w Polsce i Węgrzech. 
Mam nadzieję, że Europa podniesie się z tego kryzysu i stanie na wysokości zadania i nie zaprzepaści wspaniałej idei kontynentu wielu kultur i języków bez granic. Że nareszcie powstrzyma egoizm, głupotę i bezwzględność religijnych organizacji: kościoła katolickiego w Polsce i zwłaszcza muzułmańskich islamistów, których tragiczne żniwo śmierci paraliżuje moje życie we francuskiej codzienności.
Mam wreszcie nadzieję, że europejscy politycy dostrzegą potrzebę ochronienia nas, europejskich obywateli przed tym religijnym tsunami i zwłaszcza najazdem zewnętrznej ludności. Nie uważam, żeby Europa miała moralną i finansową odpowiedzialność za dysfunkcję systemów afrykańskich, za wojny islamskie, za biedę krajów, w których kobiety i mężczyźni są różnymi kastami tego samego gatunku. Nie czuję empatii do ludzi, którzy wciąż nie są w stanie ewoluować, są prymitywni w ich funkcjonowaniu i zamiast tworzyć, niszczą wszystko, co wartościowe. Nie mam ochoty utrzymywać na europejskim kontynencie nielegalnie przyjeżdżających obywateli afrykańskich, tylko dlatego, że oni zdecydowali się żyć lepiej. Ich obiektywnie niski poziom świadomości cywilnej, edukacji, brak myśli demokratycznej, dramatycznie prymitywne postrzeganie roli kobiety, jak i przywiązanie do szariatu nie może przynieść żadnych dobrych skutków. A nawet stoi w sprzeczności z ideami Unii Europejskiej. Podobnie jest z Afgańczykami i Pakistańczykami , których światopogląd jest zbliżony do czasów średniowiecza. I nawet sporadyczne, rzadkie przykłady, wyjątkowych odmieńców nie zmienią tego straszliwego portretu obecnych migrantów.
Zdaję sobie sprawę, że moja ocena może oburzyć dobrych z gruntu ludzi. Jednak z przykrością muszę przyznać, że nie jestem Jezus Marią. Nie noszę w sobie bezwarunkowej miłości do wszystkich ludzi na świecie. Mimo pracy nad sobą nadal nie kocham każdego bliźniego. Moje osobiste doświadczenie w Afryce, Holandii, Belgii i Francji, jak i szeroko dostępna publikacja na temat migrantów i krajów z których pochodzą, tylko utwierdziły mnie w moich przekonaniach.
Podobnie krytyczne zdanie mam również na temat wszystkich europejskich kiboli, jak i aktywnych działaczy neonacjonalistycznych grup, których obecne władze w Polsce, wyjątkowo przychylnie ostatnio akceptują. Z ogromnym żalem muszę stwierdzić, że jeszcze nie udało się tych i im podobnych gadów w jakiś magiczny sposób unicestwić i wylogować z życia reszty społeczeństwa. Problem jest taki, że ONRowskie poczwary wyrodziły się na naszej, demokratycznej europejskiej ziemi i nie da się już zwalić ani na Afrykę, ani na Islam. To tak, jak pewien znajomy mi powiedział : "uchylono klapę od szamba i teraz wycieka."
Powracając jednak do tematu wyborów wszelakich.  
Na przykład Australia wybiera, kto może lub nie w niej zamieszkiwać. Podobnie jest z USA, Kanadą, Indiami czy Chinami. Dlaczego zatem my w Europie mamy być pozbawieni prawa wyboru? Zwłaszcza, że nasz system socjalny jest najbardziej rozwinięty na świecie. Nie ma w tym żadnej rasistowskiej myśli, tylko zwykłe racjonalne stwierdzenie faktu. Uważam, że ludzie, którzy chcą być i żyć w krajach wolnych, demokratycznych muszą najpierw dopasować do naszego, własne zachowanie i wartości.
Dlatego skandaliczne wydaje mi się bicie, obrażanie i atakowanie np. właścicieli kebabów i sklepów prowadzonych przez Arabów. Takie wieści docierają z Polski. To jest złe, bo ludzie ci uczciwie pracują, oficjalnie są zarejestrowani i wspaniale zaadoptowali się do życia w Europie. Czemu zatem robić im krzywdę? Dotarli do Europy oficjalnie i dopasowali ich życie do wymogów europejskich. Czemu jakieś łobuzy niszczą ich? To właśnie jest barbarzyński rasizm i niesprawiedliwość!
We Francji jest inaczej. System socjalistyczny doprowadził do totalnego zdeformowania mentalności części narodu, w tym zwłaszcza ludności afro-arabskiej. Pozbawiona pracy, jakichkolwiek obowiązków, obiektywnie źle wykształcona, bezrobotna, fanatycznie religijna i karmiona francuskim socjalistycznym 500+ i więcej, stała się głównym źródłem francuskich problemów. W Polsce biją Arabów, we Francji Arabowie biją Francuzów. Dziwny jest ten świat, chciałoby się zaśpiewać.   
 
Natura ludzka jest trudna, a z obserwacji francuskich i polskich dochodzę do wniosku, że znowu przeżywa autentyczny kryzys wartości i dziwne pomysły ma rozwiązanie problemów.  To może przynieść ciężką do zniesienia przyszłość. A ja wcale nie mam ochoty na negatywny scenariusz.
Pozostaję nadal optymistką. Mimo, że mieszkam we Francji nadal śledzę nowości z Polski. Dlatego aktywnie wspomogłam WOŚP i z radością oglądałam fotorelacje z całego przedsięwzięcia. Po raz kolejny uświadomiło mi to, że Polacy to świetny naród , który potrafi w sposób fantastyczny zorganizować się, żeby konkretnie pomóc tym, kto potrzebuje tego najbardziej.
Uświadomiło mi, że nawet jeśli część mojego narodu w sposób bezprzykładnie zły, negatywny i okrutny chciała zablokować działanie WOŚPu, to i tak dobra moc przyćmiła wszystko.  A do tego pod znakiem optymizmu, radości życia , pozytywnej energii i uśmiechu.
O ile przyjemniej mi się patrzy w ten sposób na mój rodzimy kraj! Myślę, że Polacy mogą być z siebie dumni, że w tak spontaniczny sposób potrafili ponad polityką i kościołem, tak wspaniale zadziałać ! Brawo! Żyje mi się tym lepiej. Dziękuję Wam za to rodacy. Bardzo jestem wdzięczna losowi, że pochodzę właśnie z Polski! 
 
Z tych samych powodów co WOŚP, wolę lato, niż zimę. Gdy słońce świeci, owady szaleją, ptaki śpiewają, szczebioczą , dokarmiają małe w gniazdach. Cudownie mi żyć, gdy kwiaty kwitną, a liście szumią zielono w koronach drzew. Lubię kolory letnich owoców, warzyw, lubię zapach tętniącej życiem natury, fruwające spódnice, rozpuszczone włosy, gołe pupy i dekolty. Wolę to od swetrów, zakutania, zasłaniania i ukrywania się. Tak jak wolę naukę od zabobonów. Wolę światło, od ciemni. Wolę uśmiech od złości, otwarte okna, niż zamknięte. Wolę móc wybierać niż być zmuszoną...
Mimo, że zima potrafi być malownicza, jest dla mnie czasem trudnym. Nie lubię niewygodnego zimowego ubierania się na cebulkę. Nie lubię ogołoconych z życia drzew. Smucą mnie pola bez zbóż i traw. Nie lubię krótkich dni, długich nocy, chłodu i zadumania. 
Ratuję się kominkowym ogniem , jedynym radosnym elementem tej pory roku. 
W życiu codziennym otaczam się zawsze kolorem. Mam pomarańczowe zasłony, kolorowe lampy, barwne buty i ubiory. Moje dzieci przyzwyczaiłam do takiej garderoby i znane są już z papuzich kurtek i butów. Wybrałam dwa białe psy, bo lepiej mi patrzeć w jasne pycha. W ogrodzie mam głównie kolorowe kwiaty i krzewy, a nie iglaki i  trawy ozdobne. Nie lubię Adagia w muzyce, wolę uwertury lub symfonie. Słońce traktuję jak narkotyk, rodzaj leku na wszystko....
A zatem byle do wiosny....
  
 
15:16, fabella
Link Komentarze (6) »