Francja oglądana moimi oczami. Blog Patrycji Todo.
O autorze
Zakładki:
Folio
Moje blogi/ mes blogs
Mój e-mail: patrycjatodo@gmail.com
® Wszelkie prawa zastrzeżone Wszystkie teksty i zdjęcia zamieszczone na blogu Moja Francja stanowią własność intelektualną właścicielki bloga posługującej się loginem fabella i podlegają ochronie przez prawo autorskie. Ich kopiowanie i powielanie w całości lub części, w jakiejkolwiek formie (drukowanej, audio czy elektronicznej), bez zgody autorki jest zabronione i jako działanie niezgodne z prawem może być karane. Copyright © - wszystkie prawa zastrzeżone
czwartek, 19 stycznia 2012
Powroty, przewroty...
Nie zapomniałam. Wiem,że trudno w to uwierzyć, ale nie zapomniałam. Myślałam,telepatycznie dobro słałam...Chociaż tego nie pokazałam, że nie zapomniałam.To jednak myślałam... Gburowato nie składałam życzeń. Nie zapisywałam złotych słów. Nic nie zrobiłam intelektualnie pięknego. Wybaczcie.

Wszystkim życzę oby Nowy Rok przyniósł wyłącznie radości! Żeby nikt nie musiał żegnać bliskich, kochał i był kochany. Żeby świat nie zwariował do końca.

A ja, właśnie przeżyłam czas przewrotów rodzinnych. Można to nawet, nazwać rewolucją życiową. Kupiliśmy z mężem dom. Dom moich marzeń. Wszystko w tym domu jest takie, jak zawsze marzyłam. Kolory, pokoje, podłogi, okna, ogród, a nawet basen. Mam wielki pokój z kominkiem. Ogromną kuchnię i łazienkę. Mam nawet dach, taki jaki chciałam mieć i rynny na biało pomalowane. Mam mnóstwo miejsca. No i... jest mi ciepło! Dom jest wspaniale izolowany. Po raz pierwszy od 10 lat mieszkam w ciepłym domu, i jest to - mój dom.

Ach wiem ,że brzydko jest się chwalić. Jednak, cieszę się ogromnie i nie udaje mi się powstrzymać. Dzielę się nowiną, że mam nareszcie piękny dom. No i ... mam kredyt, wielki jak ten dom. Słowem dług wprost proporcjonalny do wielkości domu.
Ale nie dało się inaczej . Zatem musi być właśnie tak.

Przeprowadzka, dzięki przyjacielskiej pomocy, poszła sprawnie. Przy okazji okazało się, że człowiek, to też chomik. Zbiera, upycha, chowa nie wiadomo dlaczego i na jak długo. Przeprowadzka, to wspaniała okazja do wyzbywania się chomikowych suwenirów.

W małżeństwie, zawsze jest jeden bardziej wesoły, a drugi bardziej smutny. Jeden bardziej gadatliwy, a inny mniej. Jeden mruk, a drugi papla. W małżeństwie jeden chomikiem, drugi - bardziej pasikonik. U nas, ten skaczący to ja. I stało się. Wyrzuciłam chomikowe skarby. Sierściuch uparcie przeglądał śmietnik i nie godził się z moją rozrzutnością. Walczył o każdy drobiazg. Przecież od lat zostawia wszystko, co się da i ładuje do niezliczonych pudeł, " na pamiątkę". A tu byle bez serca lekkoducha mu wszystko wyrzuca! Okropność.
Ponieważ chomik i tak do końca nie wie, co chomikuje. Systematycznie ogołociłam gniazdo z pamiątek. Udało mi się na 70 procent. Uważam, że to sukces.
Poza tym wszystkie ubrania, zabawki i cała masa rzeczy jakie używaliśmy przez pierwsze 10 lat dzieciństwa naszych chłopców, spakowałam i dałam dla najbiedniejszych. Dla dzieci była to lekcja rzeczywistości. Eliot samodzielnie wyładowywał wszystko z samochodu. Nigdy nie widział prawdziwej biedy. Myślę ,że lepiej jest tak. Sprzedawanie za bezcen ubrań i zabawek jest bez sensu. Zwłaszcza, że mogą służyć biedniejszym dzieciom. To jest bardziej słuszne.

Wymyśliłam sobie, że w dwa miesiące po przeprowadzce, dom musi być dopięty na wszystkie guziki. Przybyli moi rodzice i niczym muszkieterowie rozprawiliśmy się z robotą. Jesteśmy połamani, zmęczeni, ale się udało. Wszystko zostało zrobione, udekorowane, ustawione, naprawione... Ach te złote ręce i serca mojego taty i mojej mamy!

Po drodze były święta. Mikołaj w prezencie przyniósł mi teściową. A na Sylwestra dołączył wesołych przyjaciół. I tak, roztańczeni przy prehistorycznych melodiach wkroczyliśmy w nowy rok.

Mamy cudownych rodziców, wesołe dzieciaki, wspaniałych przyjaciół i piękny dom. Poza wysuszonym kontem nie ma minusów. No i doszły zmiany w trzodzie.

Z trzech kanarków pozostały dwa. Kanarzyca okazała się agresywną, prymitywną jędzą. Jej mąż, chciał umilać im życie śpiewem, czym doprowadzał głuche babsko do spazmów. Wyrwała mu wszystkie pióra z głowy. Biedny chłop mało co nie stracił głosu. Walka była tak ostra,że nawet nasz terier walił łapami w klatkę, żeby dały spokój. Ostatecznie doprowadziłam do sprawy rozwodowej. Zabrałam kobitę do jej poprzednich właścicieli w paczce po delicjach i uwolniłam artystę od stresu. Tutuś, łysy ale odżył natychmiast. Jeszcze nie zdążyłam zamknąć pudełka, gdy on wykonywał arie godne Papageno. Prawdziwy artysta musi mieć miejsce dla swojej sztuki!

W pokoju Armanda śpiewa rozwodnik, a u Eliota - samotnik. Obaj śpiewają do siebie na odległość. Właściwie zrezygnowałam z radia, bo i tak nic nie słychać poza kanarkami.
Poza tym, w garażu, jest cicho. Śpi tam - Gustaw. Nasz od wakacyjny żółw. Na sianku i pod siankiem, bo tak mu najlepiej zimować. Nie wiem, jak on tak może o suchym pyszczku wytrzymać, ale jak go tknąć, to się ciutek rusza. Zakładam, że wie co robi, że tak śpi. Słowem, oby do wiosny.

Nasz pies - Bombil , przeżył przeprowadzkę dzielnie acz mokro. Poprzedni właściciele mieli mnóstwo sierściuchów. Bombil musiał jakoś zdominować zapachy poprzedników. Zaczął od domu , ale w środku. Było nieciekawie. Uparcie wylewałam chlorek, a pies i tak siusiał w najlepsze z determinacją przeprowadzając własne zapachy. W końcu, oznaczył chyba wszystko co się dało, i teraz wie, że jest u siebie.

Rewolucja ma to do siebie, że radykalnie zmienia tok historii. Nasza życiowa toczy się dalej. Podjęłam decyzję o powiększeniu rodziny. Kupiłam drugiego psa. Od śmierci naszej Podhalanki Misi minęło już 5 lat. Misia nie wróci i nic jej nie zastąpi. Potem pojawił się Bombil. Nasz terier jest rodzinnym prozakiem. Taki pies wesołek. Ale ciągle tęskniłam do górala.
No to mam. Baca ma 2 i pół miesiąca. Urodził się w Alpach mimo że Podhalan. Gdy piszę ten tekst, właśnie gryzie mnie po piętach i już jest większy od pięcioletniego Bombila. Ma łapy jak niedźwiedź, apetyt jak niedźwiedź i w ogóle jest misiowaty. Kto zna owczarki podhalańskie to wie, że zrobiło się...
Ach jutro napiszę więcej.
15:05, fabella
Link Komentarze (9) »