Francja oglądana moimi oczami. Blog Patrycji Todo.
® Wszelkie prawa zastrzeżone Wszystkie teksty i zdjęcia zamieszczone na blogu Moja Francja stanowią własność intelektualną właścicielki bloga posługującej się loginem fabella i podlegają ochronie przez prawo autorskie. Ich kopiowanie i powielanie w całości lub części, w jakiejkolwiek formie (drukowanej, audio czy elektronicznej), bez zgody autorki jest zabronione i jako działanie niezgodne z prawem może być karane. Copyright © - wszystkie prawa zastrzeżone
Blog > Komentarze do wpisu
Francuski żółty bałagan
.
Minęła mi radość z żółtych kamizelek. Z jednej strony to dobrze, że są, bo osłabia to fatalną prezydenturę Macrona, ale im dłużej im się przyglądam tym gorzej mi się robi. 
Prezydent zaczął poprzedni tydzień ostrą rundą wokół Francji walcząc o głosy wyborcze w związku z majowymi europejskimi wyborami . Oficjalnie rozmawia z narodem i z merami wszystkich regionów, konsultuje i "uzdrawia Francję" . Ma to być rozreklamowana przez władzę, wielka debata narodowa o przyszłości republiki. 
Jupiter, jak sam siebie skromnie nazywa szef Francji, spotyka się z setkami przedstawicieli władz lokalnych w dużych wiejskich salach i słucha ich skarg i zażaleń . Zszedł z tronu i wspaniałomyślnie wysłuchuje narodu. A potem , praktycznie z marszu, daje mu odpowiedzi i obiecuje gruszki na wierzbie . 
Przyznam, że te wielogodzinne seanse są imponujące . Facet skończył ENA (szkoła administracji państwowej ) i zna doskonale z najmniejszymi detalami wszystko, co dotyczy funkcjonowania państwa . Francja to gigantyczny labirynt urzędów , przepisów i związanych z tym komplikacji. Macron  niezmordowanie i błyskotliwie rozmawia z merami dając wyczerpujące odpowiedzi i jest niezniszczalny fizycznie i intelektualnie . Jestem pod dużym wrażeniem bo ilość detali, jakie wyciąga z głowy na gorąco jest po prostu imponująca. Przypomina w tym Sarkozy’ego i zachwyca poziomem wiedzy i elokwencji na każdy temat . Mimo to, bardziej irytuje Francuzów niż zadowala. 
I tak wszyscy wiedzą, że walczy o  głosy w wyborach a nie o poprawę ich sytuacji. Ciągle omija podstawową sprawę : nie chce reformować fiskalnie państwa , nie chce referendum obywatelskiego, nie chce odchudzić budżetu, leczyć z socjalizmu i nie mówi o problemach związanych z emigracją i islamem . Czyli mamy super elokwentny popis blablaizmu w najlepszym francuskim stylu. 
A poza tym jest zima, brzydko, drogo i wszyscy mają wszystkiego dość. W każdy weekend ciągną się nadal wypady żółtych i nie jest już to wcale śmieszne . 
Ruch nie ma nadal żadnej czołówki , rdzenia ideologicznego, ani intelektualistów . Zlepek biednych ludzi, białych Francuzów, którzy chcą więcej pieniędzy na życie od państwa , domagają się referendum jak i i całej masy nowych podatków żeby „ zabrać bankom, bogatym i coraz częściej słyszę Żydom”. 
Żółci komunikują głównie przez FB. Czytając ich wypowiedzi, uznaję że są w całej masie przerażająco głupi i niedouczeni. Tak, niestety nie boję się tego powiedzieć . Ich światopogląd jest na poziomie przedszkolaków z grupy skrzatów. Nawet hasła na murach bazgrolą z bykami. Nie potrafią ani pisać, ani mówić składnie z logiką, bez błędów i ze zrozumieniem. 
Poziom tragicznie niski wypowiedzi potwierdza również śmieszne skargi i naiwne prośby. Zgraja wściekłych , rozżalonych ludzi, którzy chcą ciastko zjeść, nadal mieć i dostać jeszcze za to pieniądze i pochwały może tylko budzić niechęć i żal. Pierwszy zryw nie miał nic wspólnego z tym, co się dzieje teraz.
Odeszli od nich praktycznie wszyscy prywaciarze, kadry zarządzające i katolickie środowiska drobnomieszczańskie. Pozostała wiejska i małomiasteczkowa biedota, która rozrabia i wojuje z poirytowaną do granic możliwości policją. Ilość samobójstw wśród mundurowych sięga do trzech tygodniowo! Właściciele sklepików w dewastowanych centrach  , mieszczanie dużych miast , wszyscy są zmęczeni i rozczarowani komunistycznymi pomysłami tych protestujących ludzi. 
W ciągu tygodnia Francja jakoś się kręci , Macron podrywa opinie publiczną jak może z miernym skutkiem. A w soboty jest jeden wielki bałagan i tak bez końca . Najbardziej smutne wydaje mi się jedno: Francuzi wszyscy powtarzają jak mantrę: „to się jeszcze nic nie zaczęło . Najgorsze przed nami.” 
Nie wiem co ma jeszcze być . Słyszę tylko wokoło coraz więcej bezsensownych rozmów o niczym. Żółci szczekają komunistycznie, znudzona karawana idzie dalej a naród zagada się na śmierć. 
Czyli jak w znanej piosence : parole, parole, parole....☹️
.

poniedziałek, 21 stycznia 2019, fabella

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2019/01/21 18:16:57
tyle lat rozpierduchy, ciezko szybko poukładać, juz jak czytalam Twoja ksiazke, to normalnie zdumienie mnie niemalże nie opuszczalo, nie interesowalam sie tym krajem, bo i po co, ot spory sojusznik w Unii, moje kontakty z Francuzami zaczynaja i koncza sie sie na prostym narodzie w postaci kierowców ciezarówek i innych dostawczych samochodów, którzy czesto gesto nie wladaja nawet jezykiem francuskim, a jak juz, to tylko tym, naród mniej prosty w postaci techników z Airbus´a po czesci wlada angielskim, a nawet i niemieckim, mam wprawdzie przyjaciółkę w Paryżu, ale tematy egzystencjonalne, a mogłaby bo jej maz jest oficerem w Policji, nie rozmawiamy przy rzadkich spotkaniach, stad tez i to moje zdumienie przy czytaniu "Mojej Francji", ze sa gettana zyczenie rzadu, do których wrzuca sie z czystym sumieniem caly najazd na Francje, daje sie im zasilek i kladzie na nich krzyżyk, tutaj tez bywaja getta, ale rzad i komuny bardzo sie staraja o integracje, co im sie w większości udaje i co bylo dla mnie procesem normalnym, w kazdym europejskim kraju Unii, do przeczytania "Mojej Francji" ... wiec teraz, gdy czytam Twoje wpisy juz mnie nie dziwi bajzel w tym kraju i podziwiam Macrona, ze mu sie cos tam jeszcze robic chce ... ja bym wyemigrowala, oczywiście do Portugalii :)
-
2019/01/24 09:49:30
Kiedyś Francja była krajem katolickim. Co z tego zostało?
-
Gość: ania, *.adsl.inetia.pl
2019/02/03 17:28:57
Ja tam nadal trzymam kciuki za Macrona. Nagrywam sobie jego debaty (BFM), oglądam i podziwiam komptetencje, kulturę słowa i zaangażowanie. Dlaczego piszesz, że walczy o głosy w wyborach a nie o poprawę sytuacji? Ja mu wierzę., z każdego słowa wyziera troska o Francję.
Trudno reformować fiskalnie państwo tak, jakby chciały tego gilets jaunes - zmniejszyć podatki podnosząc jednocześnie socjal... Trudne sprawy, ale trzymamy kciuki.