Francja oglądana moimi oczami. Blog Patrycji Todo.
® Wszelkie prawa zastrzeżone Wszystkie teksty i zdjęcia zamieszczone na blogu Moja Francja stanowią własność intelektualną właścicielki bloga posługującej się loginem fabella i podlegają ochronie przez prawo autorskie. Ich kopiowanie i powielanie w całości lub części, w jakiejkolwiek formie (drukowanej, audio czy elektronicznej), bez zgody autorki jest zabronione i jako działanie niezgodne z prawem może być karane. Copyright © - wszystkie prawa zastrzeżone
Blog > Komentarze do wpisu
Trup w stylowej szafie
..
Minęły dwa tygodnie od ostatniej akcji islamskich terrorystów w Paryżu. Zaczęły się dwa tygodnie konferencji klimatycznej też w Paryżu. Zawrotne tempo życia i umierania w tym mieście zawsze budziło we mnie jak najgorsze wrażenia. Nigdy nie czułam się tam dobrze. Mieszkałam w niej przez jakiś czas i dobrze znam stolicę Francji, ale nie chciałam budować tam domu. I jak tylko było to możliwe, uciekłam z mężem i dziećmi na Południe.
W Paryżu nie odpowiadała mi wilgotna, deszczowa pogoda. Nie lubiłam ogromnej ilości ludzi. Milionów turystów. Mieszkańców o pochodzeniu każdym i coraz mniej paryskim. Męczyły mnie odległości i pokonywanie ich w niekończących się korkach, albo brudnym, nieprzyjemnym metrze. Oburzały mnie nieprzystępne ceny za mieszkanie, astronomiczne wprost czynsze. Robienie codziennych zakupów było dla mnie męką, z powodu zbyt dużej ilości klientów, zbyt małej ilości miejsc parkingowych. Nawet życie kulturowe, wystawy, koncerty pozbawione były przyjemności, przez ciągłą walkę o wejście do przepełnionych od przyjezdnych miejsc.
Dla większości ludzi, Paryż to Francja. Stolica świata. Ba, mekka luksusu, najświetniejszej historii sztuki, urbanistycznego piękna. To tu był król i tu ścięto mu głowę. I tylko tu, możesz zjeść ostrygi z szampanem, siedząc przy marmurowym stole na chodniku o dwunastej w nocy! Paryż to och i ach! Stolica wszystkich stolic! No i te witryny, sklepy, galerie... 
A ja, ja jestem dziwna i nie lubię.
Paryż, to Francja?!
Nie, Paryż, to też Francja!
Bo Francja wcale nie utożsamia się na codzień z Paryżem. Na przykład dzień po ataku terrorystycznym 13.11, w Lyonie miasto aż huczało od ulicznej muzyki, radości i zakupowego ferworu. Świeczki pod merostwem, kwiaty ale w oczach ludzi ani smutek , ani żal. W sklepach muzyka, w kawiarniach i restauracjach tłumy. Paryski kataklizm nie wstrząsną prowincją. Zasmucił, ale bez przesady.
 Oczywiście każdy Francuz jest dumny z Wieży Eiffla, Pól Elizejskich i całej masy wspaniałych paryskich miejsc i budowli. Nie znaczy to jednak, że wszyscy Francuzi żyją tak samo, jak Paryżanie. Prowincjonalni Francuzi żyją nawet zupełnie inaczej, jak ci w stolicy. Po pierwsze z pewnością spokojniej i chyba dużo bardziej po francusku. Mają dużo większe domy, mieszkania. Mają większy dostęp do dobrego jedzenia, za przystępne ceny. Mają dobre szkoły i więcej miejsc w świetnie wyposażonych szpitalach. Nie muszą jeździć godzinami pod ziemią, żeby dojechać do pracy, szkoły, czy żeby zrobić zakupy. Prowincjusze mają ogólnie dużo więcej czasu na przyjemności. A przecież każdy uczciwy Francuz najbardziej lubi to ostatnie. Obowiązki, praca...? Ach nie, to nigdy nie było kwintesencją życia we Francji.
Jeśli przez całe wieki bogaci Francuzi żyli sobie z wojen, a feudalnie z chłopów i mieszczan, to już nie dało się tak samo po 1789 roku. Nareszcie Francuzi z najniższej półki też mogli żyć inaczej. Żeby większość, poczuła się tak, jak uprzywilejowana mniejszość rozwinięto kolonializm! To był świetny pomysł na to, żeby wszyscy Francuzi mogli funkcjonować tak,  jak przez całe wieki żyli tylko nieliczni, albo przynajmniej mieć takie poczucie.  
Jest jakiś powód, dlaczego jedne kraje kolonizowały, a inne mniej, lub wcale. Może jest to chroniczny kompleks wyższości, a może inne, moralne paskudztwo? Nie umiem odpowiedzieć sobie na to pytanie. Francuzi polubili kolonialne "zabawki" podobnie, jak Brytyjczycy. 
Z tą różnicą, że Francuzi, wmówili sobie, że w ramach wolności, równości i braterstwa, nieśli światło ciemnym z nieświadomości ludom, a to, że musiały one pracować na te ich ideały, po prostu przemilczano. 
Przez ponad dwieście lat na wszystkich kontynentach panoszyli się francuscy kolonizatorzy, traktując wszystkich zniewolonych ludzi, jak gorszą część rasy ludzkiej. Kolonie nie przynosiły dużych pieniędzy. Kosztowały dość dużo, bo zaprowadzano styl życia nie przystający do warunków i mentalności lokalnej. Kolonie dawały Francji ogromną siłę roboczą, bogactwa naturalne i zwłaszcza samozadowolenie francuskich panów. Pewnie trwałoby to jeszcze długo, ale przyszła wielka wojna, i wszystkim facetom skręcono we Francji kręgosłup. 
Z wielkiej nacji już nigdy nie odrodził się wielki naród. Kobiety spaliły staniki, założyły spodnie, bo ktoś musiał trzymać całą tę schorowaną chałupę w garści. Kolonie nadal podtrzymywały w narodzie świadomość mocarskości. No i przyszła druga wojna, i honor szlag trafił... Ale na szczęście zdolny, mądry generał, jakiś ostatni ocalały wielki Francuz, odwinął kota ogonem i ze wstydu, zrobił czwartego bohatera. I niech ktoś by się odważył powiedzieć inaczej!
Wuj Sam sfinansował cudownie powojenne, francuskie odrodzenie. Wuj Sam wiedział, co robi, bo tylko stabilny Zachód, z silnym, największym krajem Europy, mógł zatrzymać imperialistyczny apetyt sowieckiego barbarzyńcy. Francuzi nie odrzucili okazji i znowu uwierzyli, że są wielcy, mimo wykruszania się kolonialnego charakteru państwa.
Jeszcze czterdzieści lat temu, po raz ostatni, skorzystali z kolonialnych innowacji. Ściągnęli sobie tanią siłę roboczą z północnej Afryki i jakby na deser, podkręcili ekonomiczny licznik. Mądrze zainwestowali w atom, wymyślili cuda techniki i zajęli się odbudowywaniem HONORU. Drogą do tego ostatniego miał być francuski socjalizm. Cóż, kolonialne przygody stały się bardzo demode, a ciemne ludy chciały żyć po swojemu. 
I się prawie wszystko udało...
Świat uwierzył, i nawet Francuzi uwierzyli, że Francja jest znowu mocarstwem ekonomicznym, mimo, że oddała wielkodusznie wolność innym okupowanym przez wieki narodom. Ta nowa, socjalistyczna Francja Mitteranda, to miał być nowy raj, gdzie nie trzeba dużo pracować, a się żyło dostatnio. Miejscem, gdzie były niewolnik, stał się wolny i szczęśliwy. No prawie, prawie szczęśliwy. Tym zająć się miała daleka przyszłość.
Ta przyszłość, to jest dzisiaj. XXI wieczna Francja nie jest zupełnie taka różowa. Byłe kolonie dają jeszcze skarby naturalne, ale nie za darmo. Teraz chcą opieki militarnej, finansowej, domagają się spłaty moralnego długu i wysyłają do Francji tłumy niewykształconej biedoty. Tymczasem nad Sekwaną pracować trzeba samemu, bez niewolników i to bardzo dużo, żeby żyć dość dobrze. Nie pracując wcale, też jednak można mieć dach nad głową, a nawet samochód i opiekę zdrowotną, i naukę za darmo.  Pracując niewiele, w sektorze państwowym, da się żyć nieźle, czasami nawet dobrze. Bez frykasów, ale tylko kilkanaście godzin tygodniowo i bez ryzyka utraty pracy. No i pełno, pełno mają wszyscy wakacji, co czyni powszechne dobro. Ani to komunizm, ani liberalizm. Taki socjalistyczny kapitalizm po francusku. Nie wiadomo do czego to porównać. Niby żyje się dobrze. Niby ciągle w mocarstwie. A jednak wszyscy narzekają. A na dodatek, nie wiadomo skąd pojawił się ten brzydki, islamski terroryzm!
I Francuzi już nic nie rozumieją! Bo od czasów Mitteranda miało być inaczej!
Wciąż nie wiadomo dlaczego, nagle, ktoś zabija Francuzów w ich własnym kraju? Tak po prostu w imię jakiegoś obcego boga. Francuzi nawet nie rozumieją skąd się on wziął, ten ktoś, ten morderca?
A przecież ten ktoś, to zupełnie znany, francuski postkolonialny dzieciak, który właśnie urósł i coś musi z sobą zrobić. Nie wystarczy mu płacenie za "bezpracę". Nie wystarczy mu, że dziś jest takim samym Francuzem, jak ci, co kiedyś byli lepszymi Francuzami. Nie wystarczy mu, że ma własnych ministrów. Że cały system nagina się, żeby utrzymać go w życiu bez obowiązków. Że ma nowy telewizor za dodatek socjalny, i że nikt od niego absolutnie niczego nie wymaga i tylko daje, daje, daje. No może nie bogactwo, ale jednak życie za darmo!... Ten dorosły postkolonialny dzieciak chce czegoś więcej i postanowił, że zabije to, co mu przeszkadza w tym planie - zniszczy młodego, wolnego, beztroskiego Francuza!  Tak to sobie wykombinował!
Ale dlaczego? Czego można chcieć więcej?
Przecież Francuzi naprawili już wszystkie grzechy kolonialne socjalizmem i gościnnością! Przynajmniej tak to widzą. Nie przestrzegają nawet własnego prawa, i pozwalają wszelakim, kryminalistom żyć poza kryminałem. Zdejmują z nich nawet odpowiedzialność za niecne czyny, w imię sprawiedliwości społecznej i walki z rasizmem. 
Dlaczego, mimo tego całego "dobra", które nań spływa, ten ktoś, ten postkolonialny wyrostek, teraz ich nie lubi, i zabija? Przecież zaakceptowali nawet jego inny, afrykański styl życia, i wymogi jego orientalnej kultury, i nową tradycję zaakceptowali, i nawet zmienili program szkolny, żeby poczuł się integralną częścią historii Francji! Zamknęły się nawet feministki na rzecz przykrytych bogobojnie włosów. Czego on więcej chce ten arabski terrorysta?!
  
A może to jest jak z sekretem rodzinnym? Czasami pokolenia z nim żyją, ale nikt, nic nie mówi. I nagle wypływa taki trup z przeszłości, nie wiadomo kiedy i dlaczego? I rodzina musi sobie z nim radzić. Ten trup śmierdzi kłamstwem i cała prawda musi być o nim powiedziana. Ten trup musi mieć nawet tablicę z imieniem i nazwiskiem, i postawiony grób. On domaga się, żeby o nim mówić, wreszcie odkryć całą prawdę o tym, dlaczego stał się trupem. Sekrety rodzinne tracą na sile, gdy przestają być sekretami. Wtedy dopiero można żyć dalej i budować przyszłość. Ale czasami jest zbyt późno i cała rodzina się rozpada. 
 
Tak samo jest z tym postkolonialnym wykwitem, jaki mają dziś Francuzi u siebie. Udawano przez lata, przez całe pokolenia, że wszyscy obywatele we Francji są tacy sami, że nic takiego strasznego się nie stało w przeszłości. Udawano na temat życia w koloniach, jak i nawet na temat wojny w Algierii. Prawie 10 lat ukrywanych okrucieństw zaledwie niecałe pół wieku temu. Udawano, nawet wtedy, gdy wielki generał "wspaniałomyślnie" rozbroił francusko-arabskich żołnierzy - Harki i zabrał tyłek w trok. Och jak świat podziwiał go za tę algierską wolność. Nikt do dzisiaj nie odważy się krytykować wielkiego dowódcy. Niewielu przyznaje, że pozostawił oddanych mu i Francji Harki na pastwę chorych z nienawiści algierskich rodaków. 4500 ludzi zginęło!
Wyrżnięci zostali, co do jednego, uznani za zdrajców wolnej Algierii. Nikt o tym nie chciał wiedzieć w nowoczesnej, demokratycznej Republice. Ale ich dzieci przeżyły i przyjechały do Francji. Opowiadają do dzisiaj, jak ich ojcowie, wujowie, zostali potraktowani przez francuskiego generała. Te wspomnienia są jak ręce, nogi tego rodzinnego trupa, co ciągle uparcie wypływa.
Zamiast przyznać się do bolesnej, historycznej prawdy, chciano zadośćuczynić socjalizmem. Zamiast spojrzeć historii prosto w oczy, wymyślano różne banialuki. Bezkarnie pozwolono od lat na osiedlenie się we Francji , coraz większej ilości niewykształconych Afrykanów, tak w ramach pomocy byłym koloniom. Od pół wieku wmawia się Francuzom, że tradycje, religie, języki, to wszystko, to nic nie warte bzdury. W ten sposób liczono na cudowne załatwienie historycznych błędów i wierzono, że wszyscy to łykną. Nie łyknęli.
 
Wymyślono również, że liczy się tylko Republika, jak magiczny amulet, chroniący wszystkich od najgorszych sekretów rodzinnych. Liczono, że Francuzi staną się bardziej Arabami, a Arabowie Francuzami. I tak miał stać się cud. Nie stał się. 
Republika i jej wartości okazały się raczej pułapką w tym francuskim scenariuszu. Bo każdy rozumie wolność, równość i braterstwo inaczej. Trochę tak, jak w trylogii Kieślowskiego.
    Bo ktoś, kto widział, przez całe dzieciństwo, własną arabską matkę, jak niewolnicę arabskiego ojca, inaczej rozumie, co to znaczy wolność. Jego percepcja wolności jest po prostu inna, jak u kogoś , kto wychował się w europejskiej rodzinie, gdzie matka i ojciec są sobie równi.
    Bo ktoś, kto od dzieciństwa słyszał, jak jego francusko afrykański ojciec był traktowany niewolniczo w przeszłości, przez francuskiego Francuza, inaczej postrzega słowo- równość. I miast ją rozumieć, zaczyna nienawidzić każdego Francuza.
     Bo ktoś, kto od dziecka widział niechęć do jego smagłej skóry i rodzimych zachowań inaczej rozumie braterstwo. Odczuwa całe kłamstwo sytuacji.
I tak postkolonialny rasizm i hipokryzja polityczna, wychowały postkolonialnego dzieciaka na dorosłego, jeszcze większego rasistę i prawdziwego oszołoma - terrorystę.
Ani nie był on wychowany po francusku, ani po arabsku. Ani nie dowiedział się prawdy, ani nie zrozumiał do końca kłamstwa. Nie zna i nie rozumie historii, nie należy ani do Francji, ani do Afryki skąd pochodzą jego rodzice.  Jest dziś dorosły, duży, dobrze odżywiony, kapryśny i chce jednego - własnego świata, w którym rządził będzie on i jego wszechmogący bóg. Ten świat, to ma być jego raj i ma podporządkować sobie wszystkie inne światy. Wierzy, że nareszcie będzie czuł się w nim dobrze. Dlatego postkolonialna dzicz zabija dzisiaj i terroryzuje nas wszystkich i nic jej nie powstrzyma, jeśli nie zrozumiemy skąd się wzięła i czym karmi własną nienawiść do nas.
Francuzi nie chcą zrozumieć tego, co wychowali na własnej piersi. Mimo ewidentnych faktów wciąż trzymają się iluzji. Wychodzą z założenia, że przecież od dawna już zrobiono wszystko, żeby ludzie z byłych kolonii poczuli się szczęśliwi. Najpierw, w latach siedemdziesiątych, dano im pracę, a potem zaproszono ich rodziny. A potem, jak już nie było pracy, to dano im wynagrodzenie za "bezpracę" tak, żeby tylko nie czuli się odrzuceni. Postawiono pomniki przypominające ból niewolnictwa. Robi się trochę filmów. Poza tym od lat wpycha się wszystkim, że jesteśmy absolutnie tacy sami! Że wszyscy myślą, robią, i wyglądają tak samo. Ci z tej kolonialnej, jak i ci z europejskiej Francji. Och powtarzam, powtarzam to samo, co wcześniej napisałam, tak jak Francuzi powtarzają w kółko to samo.
Jedno wielkie kłamstwo!!!!!
Każdy człowiek widzi, że biały jest biały, a czarny to czarny , a metys trochę biały i trochę czarny. Każdy człowiek wie, że są sprawy, których nie da się naprawić. Można jednak je zaakceptować, jeśli o nich się mówi szczerze, rozumie, uczy i zmusza do patrzenia w przyszłość.
Każdy wie, że nie każdego boga da się pogodzić z innym bogiem. I że kuskus, nigdy nie będzie kogutem w winie!
 
Ale Francuzi trwają w politycznym delirium i chcą wierzyć, że jest inaczej i odrzucają prawdę o postkolonialnym wyrzutku, który im się wysunął spod kontroli. Nie rozumieją czemu ich tak serdecznie nienawidzi, opłakują paryskie ofiary i z dumą patrzą na własnego wodza, który toczy wojnę z islamem. Ciągle wymyślają jakieś nowe scenariusze, zamiast zadbać o przestrzeganie prawa, zamiast wziąć się za wszystkie sekrety rodzinne i poukrywane w szafach rzeźbionych śmierdzące trupy. Ciągle prowadzą socjalistyczne leczenie narodowego honoru, utrzymując kolejne pokolenia w beztroskim poczuciu własnego dobra.
Tymczasem coraz więcej nieafrykańskich Francuzów patrzy z niechęcią i strachem na afrykańskich Francuzów. Coraz większą niechęć afrykańscy Francuzi odczuwają do reszty świata. Żniwo zbiera ortodoksyjna sekta. Coraz bardziej rozpada się społeczeństwo francuskie, bo multi-kulti nie wychodzi nikomu na dobre.
Francuzi prędzej czy później będą musieli nauczyć się razem żyć, bo przy tak ogromnej ilości afrykańskiej ludności, jaka zamieszkuje Francję nie da się inaczej. Ta ludność będzie musiała się zeuropeizować, albo zdominuje resztę. Na razie przeżywamy ten ostatni scenariusz.  
  
Dzisiaj ewidentną sprawą jest, że nie wszyscy francuscy Arabowie są terrorystami. Osobiście znam mnóstwo uczciwych, pracujących ludzi, o zdrowym podejściu do życia, tradycji i religii. Ale prawdą jest, że całe dzielnice francuskich miast, zamieszkiwane są przez postkolonialne twory, zradykalizowanych religijnie ludzi o pustych mózgach, i to też, a nawet zwłaszcza są Arabowie.
Państwo musi poradzić sobie z tą sytuacją.  Miast wmawiać opinii publicznej, że zło jest daleko i tam trzeba zrzucać bomby, musi być zaprowadzony porządek i respektowane prawo. Po to by nikt się nie bał i nie nienawidził .
Dzisiaj Francuzi powinni w sposób uczciwy mówić o własnych grzechach, a nie zapychać mózgi socjalistycznymi podarkami. Dzisiaj trzeba tłumaczyć jedni drugim, że Francja to kraj kobiet, mężczyzn sobie równych, a nie jakiś średniowieczny relikt. I zwłaszcza bezwzględnie wymagać tej równości płci wszędzie, na każdym kroku. Dzisiaj trzeba będzie nauczyć się akceptować, że Francja, która miała kolonie gdzieś, ma te kolonie teraz u siebie i musi zagwarantować wszystkim te same prawa i obowiązki.
Im więcej bomb francuskich spadnie na dalekie ziemie, tym głośniejszy będzie krzyk trupa w szafie. Po prostu dlatego, że w świadomości bardzo wielu ciągle żyje niesprawiedliwość kolonialnej przemocy.
W Paryżu zginęli ludzie zabici przez nienawiść i prymitywne postrzeganie świata. Rządy europejskie, francuski prezydent ciągle opowiada banialuki zamiast zmieniać bieg historii. A szafa aż trzeszczy!  
 
 
 
wtorek, 01 grudnia 2015, fabella

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: mar, 81.26.0.*
2015/12/01 15:20:32
Miło że znów można Panią czytać. Fajnie napisane. Zgadzam się z Panią ze tylko dotarcie do sedna problemu może przynieść jego rozwiązanie. Uważam, że powinniśmy wprost wymagać od przybyszów do Europy poszanowania naszej kultury, tradycji i religii i informować ich o stawianych wymaganiach i żądać ich akceptacji. Jednocześnie powinniśmy starać się uszanować ich zwyczaje ale co wtedy gdy jest to dla nas niemożliwe ?
pozdrawiam Mar
PS. "widelec" to chyba za mało na barykadę, potrzeba więcej ...
-
Gość: marta, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/12/04 17:54:55
Chciałam słowo od siebie , ale po przeczytaniu Pani tekstu nie mam nic do dodania. Świetny komentarz , jak zwykle ! Imponująca wiedza historyczna , doskonała znajomość i rozumienie świata współczesnego . Wielka szkoda ,że felietony Pani mają tak niewielki zasięg ! Chociaż , myślący szukają a reszta ...
Serdecznie pozdrawiam
Marta

-
Gość: Katoliczka, *.static.ip.netia.com.pl
2015/12/07 10:50:27
Szanowna Pani Patrycjo,
Chciałoby się przyklasnąć tym wywodom, ale argumenty trzeszczą w szwach i prześwitują dziury. "Postkolonialna dzicz zabija" bo nie dane jej było zrozumieć i przyjąć prawdziwego znaczenia słów wolność, równość, braterstwo? Bo jest wydziedziczona z ziemi pradziadów a wciąż się czuje obco na francuskiej ziemi obiecanej? Bo nie chce przyjąć wartości wyznawanych przez mieszkańców laickiej Republiki i wyrosła jak pasożytniczy wrzód na zdrowym ciałku Marianny? I jakież to Pani wymienia wartości w kontrze do Paryżan- pełna galeria cnót hedonisty: "żyjemy DUŻO BARDZIEJ PO FRANCUSKU" tzn.wygodniej bo żremy więcej za mniej, pracujemy mniej, mamy mniej obowiązków, stresów w korkach a jeśli już chorujemy to w fajowych szpitalach. Poza tym powinna Pani dopisać za Joannem Sfarem - mamy szampana i pocałunki. Kiedyś już o tym tu pisałam i nieźle mi się oberwało. Cierpliwie jednak czekam aż ktoś tu przejrzy na oczka. Szuka Pani remedium na sytuację w odkłamywaniu rzeczywistości, ale ledwie wybiórczym i cząstkowym. Terroryści nie pochodzili -jak wiemy- z patologicznych rodzin muzułmańskich, stać ich było i na pocałunki i na mały kieliszek Moeta. Może jednak Francja, w której panuje plaga samobójstw wśród młodych, plaga rozwodów i rodzin w których 54% dzieci rodzi się poza związkami małżeńskimi, w których dzieci dzielą się na "moje dzieci" "Twoje dzieci" oraz "nasze dzieci" w ramach jednej "rodziny" - jest karykaturą dawnej Francji? Post-chrześcijańska Francja jest skupiskiem egoistów, których nie łączy nic więcej oprócz pragnienia świętego spokoju i kasy pozwalającej na wspomniane przez Panią wygodne życie? Dla nas chrześcijan -islam jest po prostu herezją chrześcijaństwa z niebezpieczną mieszanką ideologicznych czy wręcz demonicznych szaleństw. Jedyne co nas łączy, to przeświadczenie, że życie nie kończy się tu i teraz i dlatego trzeba żyć godnie (bardziej duchowo, mniej konsumpcyjnie), przy czym diametralnie inaczej postrzegamy i Boga i godność. Na poziomie historii idei Europę stworzyło chrześcijaństwo i nikt rozsądny nie może temu zaprzeczyć, nawet naukowcy agnostycy i ateiści nie mogą temu zaprzeczyć. Kultura laicka oferuje niejasne "wartości" niewarte ani oddania dla nich życia, ani pocieszenia w godzinie śmierci. Francja laicka sama sobie żyły podcina, bo jeśli nawet kpi z modlitwy, to niech rzeczywiście w godzinie śmierci wzywa na pomoc "pocałunki, muzykę i szampana". Jaki mądry imigrant, uchodźca będzie utożsamiał się z religią, która głosi wiarę w konsumpcjonizm i puste, wygodne życie dla przyjemności? Pogardzają Wami, Waszą "równością, braterstwem i wolnością" bo to już nic nie znaczy w schorowanym społeczeństwie, gdzie dzieci mają parę mam i tatusiów, którymi i tak nie zajmą się na starość, co najwyżej sfinansują umieralnię. Dodam, że w tym roku odwiedziłam Londyn i Brukselę, a wakacje spędziłam na południu Francji. Proszę więc nie używać argumentów, że nie mieszkając we Francji -figę wiem o świecie.
-
Gość: Connie, *.hsd1.fl.comcast.net
2015/12/07 22:54:48
Grafomanski blog o NICZYM . Jan Brzechwa sie klania w wierszu Samochwala. Reszty nie warto komentowac.
-
2015/12/07 23:26:47
Tak, katoliczko, masz racje, wszyscy Francuzi, biegiem do kosciola, lezec krzyzem i sie modlic, to najlepsza metoda na terrorystow.. A wszyscy Muzulmanie zachwyceni ta religijnoscia zaczna masowo przechodzic na katolicyzm. I konflikt rozwiazany:)
Ja sie tylko zastanawiam, dlaczego akurat ci najbardziej "rozmodleni" w Polsce (takiej przecie bogobojnej) tak bardzo sie boja islamskich uchodzcow...
-
Gość: alexinka, *.fbx.proxad.net
2015/12/09 09:17:03
Nie rozumiem Katoliczko tej szyderczej nuty w twoim komentarzu, no coz takie katolicko-polityczne kaczkowanie.
Od 15 lat mieszkam i pracuje w Pierre-Bénite pod Lyonem. Pracuje w socjalu, w olbrzymiej wiekszosci z popilacja imigrantow krajow magrebu. Znam dwie strony madalu, tak mi sie wydaje. Podpisuje sie pod wpisem Fabelli , jest to wnikliwa obserwacja, potwierdzajaca myslenie wielu moich przyjacol-Polakow , bo Francuzi nadal, jak na razie maja klapki na oczach.
Zobaczymy jak potocza sie losy Francji po niedzielnych wyborach, mam nadzieje ,ze spoleczenstwo francuskie bedzie mialo odwage postawic kropke nad i.
Licze na pani wpis Pani Ptrycjo!
Pozdrowienia
-
Gość: Ojciec Marek, *.fbx.proxad.net
2015/12/09 18:16:22
Connie
Grafomański wpis o niczym.Przeciez można zaistnieć w inny sposób w głupiej notce.Poszukaj innych ciekawszych blogów,ten przerasta ciebie Connie,nie rozumiesz go i nie trzeba się zmuszać.Zwłaszcza późnym wieczorem
-
Gość: Iza, *.dynamic.monaco.mc
2015/12/13 12:38:30
banialuki to bardzo lagodne okreslenie tego co opowiada francuski prezydent i jego koledzy z kolchozu europejsko-muzulmanskiego. Najwiekszym problemem jest to, ze prezydent francuski rowniez wykonuje rozkazy z Berlina, a przynajmniej tak bylo dotychczas. Wprawdzie padly deklaracje bardziej samodzielnej polityki Paryza i zdystansowanej do degrengolady w niemieckim wydaniu ale deklaracje a rzeczywistosc to dwie rozne sprawy. Ogromnym problemem sa nie tylko muzulmanie juz mieszkajacy w Europie, niewazne od jak dawna i ilu pokolen, ale takze konwertyci. ci jak wiadomo, jak to neofici, sa najgorliwsi a dodatkowo poniewaz sa rdzennymi Europejczykami trudnieksi do okreslenia ich niebezpiecznymi dla otoczenia. Coz, szukali wartosci w neoliberalnym zyciu nowoczesnej, wyzwolonej Europy i o zgrozo, znalezli je w islamie...
Jesli do prezydenta Francji dorzucimy widok placzacej, doslownie placzacej, wicepremier Szwecji ktora tlumaczy sie z tego ze szwecja musi zawiesic swa polityke migracyjna i nie jest w stanie zapewnic "uchodzcom" wysokiej jakosci zycia to mamy pelen obrazek psychopatow robiacych na Europejczykach swego rodzaju grozny eksperyment. To wszystko moze doprowadzic tylko do jednego. Bardziej niz setki tysiecy tzw. "uchodzcow" martwi mnie fakt ze ta dzicz zniszczy Europe bezpowrotnie z bezczennych, historycznych zabytkow. Coz znaczyloby 130 zyc w obliczu zniszczenia przez te hordy na przyklad Luwru czy palacu Dozow?! Zwlaszcza ze na przyklad maz jednej z ofiar, Francuz, juz dwa dni pozniej deklaruje ze nie obudza w nim nienawisci ze jego 8 miesieczny syn nigdy nie pozna swojej matki...Coz, byc moze strata jednak nie byla tak wielka. I tylko jedno zdanie slysze od wszystkich zachodnioeuropejczykow: "juz za pozno"...
-
Gość: aa2, *.dynamic.chello.pl
2016/01/09 15:34:12
P. Patrycjo a może Francja ma po prostu zbyt duże rozwarstwienie społeczne???
Z jednej strony bogate białe społeczeństwo które odjechało w aspekcie moralnym (vide libertynizm) i społecznym(ile jest fatycznie pełnych rodzin z matką i ojcem..), z drugiej ta druga ciemniejsza strona która chce żyć na takim samym poziomie a nie osiągnie nigdy tego poziomu pracą?
Dla mnie jednak ciężko zrozumieć że kraj mający wina, piękne zabytki, dyktujący trendy w modzie, w designie nie ma pomysłu na siebie..
-
Gość: Tomaszewski, *.dynamic-ww-1.vectranet.pl
2016/02/02 12:04:00
Takie małe skromne przemyślenia. Ciekawie Pani Patrycja pisze, to fakt.
Styl aż za bardzo literacki jak na bloga. Moim skromnym zdaniem.
Ale to Pani miejsce i może pani napisać wszystko :-)
Mieszkam w Polsce. Mieszkałem i podróżowałem po Europie ponad 10 lat.
Było to na przełomie tamtego i tego wieku. Polska była zacofana jak na tamte czasy w oczach mieszkańców Europu zachodniej. Moje wychowanie i obycie w podstawowych tematach życiowych było wystarczające aby nawiązać normalny kontakt tam na miejscu. Pomimo różnic bo jestem katolem a tam byli też inni. Ale róznic nie było bo pochodzimy z Europu centralnej i tu mamy swoje korzenie. Tu nabywamy od pokoleń podobnych obyczajów kulturowych.
Ale jak ktoś nawet z moich ( naszych) gości zaczyna być niegrzeczny to jest reakcja. Zaproszeni towarzysze reagują na gagatka. Gospodarz też ma prawo. A jak jest już za dużo to się wyprasza gagatka. A jak jest niebezpiecznie to sie nie czeka i deliberuje, tylko działa szybko i zdecydowanie.
Tak sytuacja: jest Pani ze swoimi bliskim na przykład w parku. Jest średnio bezpiecznie a można wyczuć że będzie źle.
Czego Pani oczekuje od swojego Męża? Z pewnością zdecydowanego faceta który wie co ma robić aby zapewnić bezpieczeństwo Pani i Synom. Proste jak 1+1.
Jak ktoś jest tępy z przygotowania do życia we współczesnej Europie to współczuję.
Jak suszę decydentów którzy deliberują nad tym problemem to mnie złości ogarnia.
Nie ma już czasu trzeba działać zdecydowanie skutecznie ale nie brutalnie. Chyba że zajdzie potrzeba. Raczej filmy które można zobaczyć na Youtube dają prawdziwy obraz o tej dziczy która wchodzi do Europy jak nuż w masło. Niech spróbują wjechać do USA bez papierów. Zachowujemy się- mam na myśli Eu Z tymi krajami rzekomo wszystko wiedzącymi DE FR NL BE ...jak frajeży którym mamona przesłania oczy. Na szczęście od strony De jest Odra i Nysa to może sie jakoś uporamy łatwiej. Osobiście liczę na honorową postawę Polaków bo to faceci z ja....mi.
I jak szanowna Pani przyjedzie do Warszawy to wiadomo że się dam nie zaczepia bo zaraz stają w obronie. A np. w Koloni pod Katedrą wiadomo co było i co ? Wyszkolona uzbrojona Polzei.. nic
Monitoring szpiegujący w jakości Ful HD lub 4K widzący jak kot w nocy ... nic. Normalnie wychowany facet widzący sytuacje powinien zareagować instynktownie. Obcy biją, okradają gwałcą nasze kobiety. Reakcja ... gdzie była reakcja? Najzwyklejszy frajerzy - śmieszni frajerzy.
Z dala od takich bo wstyd przynajmniej w Polsce a to coś więcej, ale oni tego nie znają.
Może podesłać kilka linków z YOTUBE co wyprawia ta kolorowa hołota. Wiem że w innym tonie pisałem niż szanowna Pani Patrycja. Jak kogoś dotknęło moje słownictwo to przepraszam. Polecam na yotubie Maxa Kolonko, Stanisława Michalkiewicza, Korwina Mikkego... Pozdrawiam. T.
-
Gość: Iza, *.dynamic.monaco.mc
2016/02/12 23:06:47
mysle ze dla wiekszosci czytelnikow pani Patrycji (a juz zwlaszcza ojca marka) i Twoje slownictwo, i forma sa absolutnie nie do przetrawienia. Mieszkalam 10 lat w Wiedniu, jedno z najbezpieczniejszych miast w Europie i na swiecie. Juz nie jest. Austriacy stracili na wlasne zyczenie. Nie bede opisywala setek incydentow "standardowych" z udzialem tzw."uchodzcow". Jako matke 10 latka poruszyla mnie jednak informacja ktora ukazala sie w mediach dopiero w lutym o 10 letnim chlopcu zgwalconym przez irakijskie bydle na basenie w dniu...02.12. Dwoch miesiecy potrzebowalismy zeby sie o tym dowiedziec bo bydlo jest chronione bardziej niz nawet nasze dzieci. Szok, ogromny szok. Opinia publiczna jest zszokowana, przerazona, niestety, sterany alkoholem socjaldemokrata, burmistrz Wiednia nie wyrazil skruchy. We wrzesniu w austriackim radiu w pijackim chyba amoku powiedzial ze "on tych dzieci (tzw."uchodzcow") nie odesle z powrotem"...Pozostaje nam, bialym Europejczykom zbrojenie sie i nie liczenie na ochrone wladz. Inna sytuacja, fryzjerka w dosc renomowanym salonie w Monako (Dessange) mowi mi ze Francuzom po prostu "nalezaly" sie za ich uczynki zamachy w Paryzu. Francuzka (tak o sobie mowi) urodzona we Francji w rodzinie imigrantow z Afryki mowi ze niewinnym ludziom nalezalo sie...Pozostawie bez komentarza stan spoleczenstwa francuskiego.
-
2016/02/13 10:37:36
Droga Izo, jestem właśnie po przeczytaniu" Uległości" . Myśle , że UE , a Francja zwłaszcza, właśnie weszły na drogę wielkiej wymiany społeczeństw . Myślę , że niestety Afrykanie, Arabowie, ludy muzułmańskie z Bliskiego Wschodu przejmą władzę przy ogromnym poparciu debili socjalistycznych. Żyję od trzech miesięcy prawie bez kontaktu ze światem zewnętrznym. Poza zakupami, transportem dzieci w ogóle nigdzie nie wychodzę . Wszędzie widzę galopujący islamizm tutejszych debilii. Do tego w Polsce galopuje mafia kościelno pisowska, która poza blokowaniem islamu , zwłaszcza wykorzystuje finansowo naród polski i gwałci liberalną demokrację Polski. Mam 45 lat i zastanawiam się gdzie, dokąd uciec , żeby nie wpaść w łapska integryzmu religijnego, albo prymitywów orientalnych , którzy tylko czekają, żeby sobie podporządkować i wykorzystać świat jaki stworzyliśmy w naszych demokracjach.
-
Gość: mar, *.c.tu.kielce.pl
2016/02/24 13:41:51
Pani Patrycjo, sądzę że sytuacja we Francji i Polsce ma wspólny mianownik jakim jest rozdawnictwo publicznych pieniędzy. Ale czy można uciekać z własnego domu ?
Dlaczego sądzi Pani że nic innego nie da się zrobić ? Nie ma sposobu na populizm ?
Pozdrawiam Mar (44 l.)
-
Gość: gkos, *.dsl.sta.abo.bbox.fr
2016/02/25 14:18:16
Francje znam dobrze: nie jest to kraj mych marzen, przyjechalem i jestem tu jeszcze tylko z powodu poczucia odpowiedzialnosci za rodzine. Wykorzystam pierwsza okazje by stad wyjechac na zawsze. To kraj rządzony nie tylko przez biurokracje, ale takze przez ludzi z "zakletych rewirow". Nie bede pisac kogo mam na mysli, bo to zabronione. Jezeli masz ochote zyc w sferze pracownikow technicznych - to dobry wybor, ale jesli masz inne ambicje... bedzie ci trudno. Egzystencjalizm, przecietnosc..;to slowa ktore kojarza sie z tym krajem "wartosci republikanskich". Francuzi sa aroganccy, zadufani w sobie, zle zorganizowani, egocentryczni, pozbawieni zycia duchowego. Mozna powiedziec, ze praca nad nimi, prowadzona juz od 1789..dala rezultaty.
Moja francuska zona ma 3 doktoraty i jest swietnym specjalista... zarabia podobnie jak moi przyjaciele w Polsce, w dodatku w pracy panuje fatalna atmosfera niezdrowej niezdrowej rywalizacji. Moj syn zna 7 jezykow, konczy 3-ci dyplom kolejnej prestizowej uczelni... czy bedzie mial dobra prace? nie wiadomo... na razie zarabia minimum socjalne! Jego wspollokator tez pracuje w korporacji (12 godzin dziennie) ale zarabia 3100 euro, tylko, ze ten kretyn prezydent kaze mu placic 50% podatkow chlopak jest kawalerem, a zreszta tu sie karze za inicjatywe i za pracowitosc. Wiec ostatnio podjal decyzje: od lata bedzie zyl normalnie.... w Szwajcarii.
Ja: we Francji, gdzie jestem rezydentem opodatkowano mnie ponownie, bo pracowalem za granica! To idealny kraj dla nierobow, ludzi korzystajacych z zasilkow, z 35 dniowego tygodnia pracy.
O stereotypach o Polakach nie wspomne: Francuzi oprocz wlasnej historii nie znaja NICZEGO
Moja rad: lepiej za wczasu stad wyjechac!
-
2016/02/26 10:13:36
Gkos- podziwiam rezultaty syna. Bardzo dobra decyzja dotycząca Szwajcarii! Mój mąż od lat tam pracuje. Robimy wszystko żeby nasi synowie studiowali w Lozannie. Co do opinii na temat Francji i Francuzów - nie dodam nic. Napisałam na ten temat książkę i oceniam podobnie jak Pan.
Mar- zgadzam się co do diagnozy. Z różnicą jedną - Francja to jeszcze kraj laicki. Ale to kwestia czasu. Przy galopującym islamie myśle że będzie jak w książce "Uległość". Na pytanie czy coś się da zrobić? Wydaje mi się , że przy tak szybkim spadku poziomu edukacji we Francji i niestety w Polsce, demokracja daje słabe efekty. Narody zgłupiały i już. Dopóty ludzie będą oczekiwali od państwa i Boga, odpowiedzialności za ich własny byt , nie ma żadnej nadziei na poprawę. Ja przynajmniej ją straciłam i nie chcę żeby moje dzieci były związane z Francją czy Polską.
W UE , Francji, czy Polsce panuje grupa tzw urzędników państwowych. Posiadają przywileje i jeszcze długo będą żyli masowo na koszt podatników . Uważam , że tylko liberalizm i świecki charakter prowadzenia rządów mogą nas uratować przed katastrofą . Na razie jest inaczej:( Polacy oddali wolność za 500zl. Francuzi żyją na koszt własnych dzieci. Dwa duże narody, które wybierają oszustów na czele państwa . Co tu dodać?
-
Gość: Iza, *.dynamic.monaco.mc
2016/02/26 21:28:43
Nie do konca zgadzam sie z Pania z wymiana spoleczenstw zwlaszcza w "nowych" krajach UE. Polska pozostanie jeszcze dosc dlugo homogeniczna (w pewien sposob). Demokracja o ktorej Pani pisze to juz tylko zdewaluowany slogan, nic nie znaczace slowo. Mam podobnie z zyciem w pewnej izolacji. Choc mieszkam w miejscu gdzie nie widze az w takim natezeniu "nowego spoleczenstwa" ze wzgledow oczywistych. Socjalu brak a zycie bardzo drogie;). Niestety, szkola jest po drugiej stronie "muru", w dosc paskudnej okolicy Nicei na dodatek. Bialych twarzy nie widac w ogole. Edukacja nawet w tej sowicie oplacanej szkole na poziomie dobrym choc typowa matka Polka wymaga wiecej. Dobrze ze przynajmniej nauczyciel przekazuje ze wikipedia nie powinna byc jedynym zrodlem wiedzy...Na lekcji o zdrowym zywieniu mowi sie o zlym wplywie slodyczy po czym sprzedaje w szkolnym sklepiku marsy z plastikiem;)...Zaczynam sie przekonywac do edukacji domowej. Co do Polski nie zgodze sie w jeszcze jednym punkcie: PIS to marny wybor, niestety PO jeszcze gorszy. Po 8 latach glosowania na hipokrytow (to takie maksimum dyplomacji przy okreslaniu tych typow spod ciemnej gwiazdy) stwierdzilam ze gdyby Lepper zmartwychwastal dostalby moj glos, nie dostalby go nikt z PO natomiast. Ale z tym problemem zmaga sie cala Europe (a moze swiat)? Nie ma juz prawdziwych elit, mezow stanu, ludzi oddanych sprawie. A moze sa tylko oddani nie naszej sprawie? Sa szczury na smyczach bankow, korporacji itd. W lipcu wracamy do Warszawy albo moze poniesie nas do Hong Kongu. Zdecydowanie, mimo ze nie jestem katoliczka, wole widok kosciolow niz meczetow. A propos Szwajcarii, tam tez, mimo ze kraj nie nalezy do kolchozu europejskiego, maja swoje problemy z migrantami. Zalatwiaja je jednak bardziej zdecydowanie. Zycze wszystkiego dobrego!
-
Gość: marta, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2016/05/26 15:23:32
Od grudnia ,żeby ani słówka ????
-
2016/10/21 18:18:38
Czytam uwaznie, z czescia argumentow sie zgadzam , po czesci mam (czasem) wrazenie ze zyje jednak w innym kraju. (A mieszkam na przeciwko CHRS, gdzie zyja rozni ludzie: uchodzcy, rodziny czekajace na Carte de sejour od 5 lat, bezdomni roznego pochodzenia, Francuzi, Polacy...).

rRozumiem, dlaczego piszesz rzadziej, po komentarzach czytelnikow takich jak "Katoliczka".

Poruszyl mnie ten fragment jej wypowiedzi o rodzinach, gdzi" dzieci maja kilka mam". Moze dlatego, ze sama mam rodzine patchworkowa - przyznam, jest to i n n a wersja zycia w rodzinie, ale nie zgadzam sie z postawa, ze g o r s z a, od jedynie slusznego modelu.