Francja oglądana moimi oczami. Blog Patrycji Todo.
® Wszelkie prawa zastrzeżone Wszystkie teksty i zdjęcia zamieszczone na blogu Moja Francja stanowią własność intelektualną właścicielki bloga posługującej się loginem fabella i podlegają ochronie przez prawo autorskie. Ich kopiowanie i powielanie w całości lub części, w jakiejkolwiek formie (drukowanej, audio czy elektronicznej), bez zgody autorki jest zabronione i jako działanie niezgodne z prawem może być karane. Copyright © - wszystkie prawa zastrzeżone
Blog > Komentarze do wpisu
Słowik na topoli

Jeszcze nie ma słońca, jeszcze jest szaro i cała rodzina smacznie śpi, a ptaki za oknem już szaleją gotowe do rozpoczęcia dnia. Natura ma własne prawa, własny rytm niezależny od świata ludzi. Mieszkam pod Lyonem. Mam ogród, a w ogrodzie dużo kwiatów, krzewów i kilka dużych drzew. Mam też żywopłot wysoki na kilka metrów, który trochę chroni nasz świat przed spalinami i widokiem samochodów. Jesteśmy blisko miasta, ale już nie w mieście, trochę na wsi, ale wieś to nie jest. W moich wiecznie zielonych roślinach mieszkają sobie skrzydlaci. Głównie ptasia drobnica. Sikorki, rudziki, czyżyki i wiele innych gatunków. Kiedyś mieszkałam w Warszawie. Znałam głównie gołębie i wróble. Czasami w Łazienkach widziałam sikorki, kaczki i łabędzie. Nic nie wiedziałam o ptakach. Tylko tyle, co nauczono mnie na lekcjach biologii.

Odkąd mieszkam pod Lyonem obserwuję ptasie sprawy z zainteresowaniem i staram się trochę więcej o nich dowiedzieć. Wiem już, że pan kos jest czarny z pomarańczowym dziobem, a pani kosowa szara. Lubią wyszukiwać smakołyki na trawniku i wśród klombów, i w chruśniaku malinowym, co z roku na roku coraz większy. Pan kos codziennie wyśpiewuje serenady na najwyższym drzewie albo na dachu, za co jestem mu bardzo wdzięczna.

Odkryłam również, że sikorek jest wiele rodzajów. Jedne są żółto niebieskie, inne czarno żółte, a jeszcze inne, mają zawdiackie czubki na głowie. Wszystkie przepadają za ziarnami słonecznika, które znajdują w naszym karmiku.

Bardzo ładne są żołto-zielone czyżyki i śpiewają trochę jak kanarki. Ich ulubionym miejscem są gałęzie przy oknach mojego synka, Armanda. Przyjemnie mu otwierać rano okiennice, bo nad głową ma te śpiewające maleństwa, a pod parapetem niebieskie hortensje i różowo białe róże.

Odwiedzają nas cały rok rudziki, ze specyficznym rdzawym żabotem. Pękate, jakby zbyt krągłe, z czarnymi jak koraliki oczkami. Podchodzą bardzo blisko w poszukiwaniu najmniejszych okruszków pod tarasowym stołem. Mają inteligentny błysk w czarnym spojrzeniu i śmiesznie przekręcają na bok główkę. 

Już trzeci rok z rzędu pod dachem zamieszkuje rodzina kopciuszków. Malutkie ptaszki z rudym ogonkiem, które mają przezabawnie skrzekliwy świergot, wychowują dzielnie swoje dzieci. Policzyłam trzy małe na gniazdo. Karmione są przez mamę i tatę wszelakimi owadami z częstotliwością zawrotną: robal do dzioba raz na trzy minuty! Praca to ogromna, bo dzieciaki budzą się z wschodem słońca i do wieczora są karmione bez wytchnienia. 

Najbardziej spektakularne ubranka mają szczygły. Przylatują do basenika z wodą rodzinnie, więc mogę się im dobrze przypatrzeć. Czerwone główki kontrastują z czarno żółtymi wypustkami na skrzydłach i białymi, masywnymi dziobami. Są bardzo głośne i łapczywie jedzą słonecznikowe ziarna, czym denerwują sikorki. Dochodzi czasami do gwałtowenj wymiany zdań, ale dość szybko sprawę rozwiązuje cień wielkiego drapieżnika, jaki czasami robi koła nad naszym ogrodem. 

Mimo, iż udaje mi się coraz lepiej rozpoznawać większość odwiedzających nas ptaków, nadal wiem o nich bardzo niewiele. Daję im  jeść, wypełniam wodą różne naczynia, które ustawiam pośród róż i lawendy. Rozpoznaję je po kolorach i ich mowie.  

W największym naszym żywopłocie mają swój dom gołębie grzywacze. Ich ciężki lot nie należy do finezyjnych wyczynów ptasiej rasy. Są natomiast bardzo troskliwe dla małych i bardzo rodzinne. Widzę jak trudno im utrzymać się na giętkich gałęziach wysokich iglaków. Ich gniazdo jest schowane w środku żywopłotu, więc karmienie odbywa się przez nurkowanie rodziców w zieloną ścianę. Wymaga to determinacji, bo ptaki są duże, masywne i dość niezgrabne w poruszaniu.

Wieczorem, kiedy wszystkie ptasie rodziny odpoczywają, zaraz po ostatnich kantatach kosów, zaczyna koncert słowik. Mieszkając w mieście, nigdy nie słyszałam podobnej muzyki. Ten szary, niepozorny ptaszek, ma głos czysty jak kryształ. Srebrzyste nuty osiadają niczym rosa na moim ogrodzie, pobliskich sadach i winnicach. Nikt nie potrafi podobnie czarować głosem, jak słowik w świetle księżyca. Śpiewa na sąsiednich topolach. Smukłe drzewa są wspaniałą lożą dla nocnego śpiewaka. Wzrusza siłą głosu, jak i niezwykłą ilością melodii. Zaraz po zachodzie słońca ślimaki wychodzą z ukryć i podgryzają młode pędy hortensji, dżdżownice bezszelestnie figlują pośród liści konwalii, a tam w górze cała opera . 

Świat pędzi, internet ponagla. Rytm pracy, szkoły, wakacji, codziennych problemów, płacenia rachunków, sprzątania, gotowania i robienia zakupów, wszystkie cywilizacyjne wynalazki i polityczne dyskusje zaprzątają myśli, wypełniają codzienność i rozmowy. Wszystko to jest ważne, determinujące życie. Jednak kiedy wieczorem staję cichutko w moim ogrodzie, zapominam o ludzkich sprawach i słucham słowika. Samochody nie jeżdżą, głusi ludzie siedzą w domach przed telewizorami i komputerami. To najlepszy moment na to, żeby być na zewnątrz, niedaleko tych topoli. Bardzo ważne jest też żeby mieć zamknięte oczy. Wtedy jeszcze lepiej słychać każdą wyśpiewaną nutę. Nie ma w tej muzyce ani smutku, ani trochę melancholii. Słowik wyśpiewuje piękno życia z energią, radosnym zapałem. Rozumiem cesarzy, którzy chcieli posiadać ten śpiew tylko dla siebie, bo jest on jak obietnica wieczności...

Czereśnie już od tygodnia pospadały na ziemię. Nasze ogrodowe drzewo obdarowało nas koszami owoców. Niestety bardzo szybko dojrzewa i równie szybko kończy owocowanie. Nawet zboże u sąsiadów zdaje się już być gotowe do ścięcia. Na Południu wszystko dzieje się dużo wcześniej, jak na Północy. Niepokoi mnie ten pośpiech, bo jestem z kraju, gdzie czereśnie jada się latem, a nie wiosną. Jednak lubię przyglądać się naturze i porównywać ją w różnych znanych mi zakątkach. Nauczyłam też tego moich dzieci. Chłopcy mają teraz 14 i 11 lat. Eliot jest wyższy ode mnie prawie o głowę. Dyskutuje o poważnych problemach, słucha dużo muzyki i zajmuje się sprawami, jakimi ja , nie zajmuję się od trzydziestu lat.

Armand wyprostowany patrzy mi się prawie prosto w oczy. Robi się duży, a przecież dopiero co krzyczał : baaaabciaaaa czecześnie!

Teraz stoi na drabinie, pod czereśnią, z koszem ciężkim jak sumienie i pyta się, czy starczy tych czereśni, czy jeszcze ma pozbierać więcej... Silny jest i tryska zdrowiem. Nie pamięta, że mówił "czecześnie". Na szczęście ja nie zapomnę nigdy.

Mój mąż skończy pięćdziesiąt lat za dwa tygodnie. Martwi się, że ma siwą brodę, więc ją goli. Mimo, że brody w modzie. Wszędzie widzę gęste, duże męskie brody, jak sprzed rządów cara Piotra Wielkiego. On je zgolił, bo tak miało być nowocześnie. Teraz nowocześnie jest gdy się je zapuszcza. W te wakacje widać będzie dużo brodatych twarzy, krótkie spodenki i owłosione nogi w sandałach. Już się martwię tym widokiem, ale przecież nie powinnam, bo jako osoba modna, powinnam cieszyć się z nowoczesności innych, nawet takiej owłosionej! 

Mimo to mąż goli siwiejącą brodę. Na szczęście skóra nie siwieje , bo by się chłop zupełnie zestresował. Mężczyźni dużo bardziej się martwią starzeniem, jak kobiety. Przynajmniej ja się mniej martwię niż on. Inna sprawa, że nie mam jeszcze pięćdziesięciu lat. Jednak we Francji ludzie żyją bez problemu sto lat. Więc co ten mój mąż francuski się tak martwi? Przecież jest dopiero na statystycznym półmetku.

Ciekawe jak długo żyją słowiki? Może ten na drzewie też siwieje i dlatego tak śpiewa, żeby udowodnić światu, że ciągle jest młody? A może nie wypada sobie z męża dworować i tylko ciągle go trzeba zapewniać, że jest młody, młody, jak ta wiosna?

Tymczasem w Polsce Polacy wybarli nowego prezydenta. Nie mój ci on, i nie będę już myśleć o polityce przez najbliższe lata. Ten we Francji też nie mój, ale bardziej wesoły. Bo taki Duda, to chyba nie będzie na skuterze w nocy jeździł do kochanek. Nasz polski prezydent będzie się dużo modlił. Francuski dużo je, bo wyraźnie przytył i mu marynarka się napina na brzuchu i pupie. Z pewnością modli się mniej. Duda pewnie nie przytyje, bo opłatek jest małokaloryczny. Staram się nawet nie myśleć co ta nowo przybyła Duda będzie robiła z Polską i Polakami.... i po raz pierwszy nie tęsknię już do mojej ojczyzny.

Tak czy inaczej, jako matka w rodzinie polsko francuskej, powinnam się przejmować wyborem demokratycznym Polaków i Francuzów. Jednak nie będę o tym myśleć wiele. Nic nie zmienię, a tylko stan nerwowy mi się poszarpie. Wolę oglądać ptaki w ogrodzie i słuchać słowika.

Z ostatnich wieści powiadają, że idzie lato. Zatem będziemy zbierać ogrodowe pomidory. Kupiłam również kostkarkę na rocznicę ślubu. Będziemy sobie robić lód i wrzucać go do różowego wina. Z pomidorami i oliwą, a do tego bagietką prosto z pieca... moi drodzy żadna Duda, ani nawet skuterkowy prezydent nie jest w stanie mnie już wzruszyć! Zaczynam lato w świetnej formie fizycznej, bo mi zdrowie dopisuje. Zaczynam lato, w bardzo dobrym samopoczuciu młodej matki dorastających synów, jak i świadomości bycia kochaną żoną i córką. Ptaki śpiewają, lody stukają w kieliszkach i niczego mi więcej nie trzeba. Do tego niedługo będę zbierać lawendę z moich kolorowych klombów. Włożę ją w bawełniane torebki i poukładam w szafach. Będą mi majtki pachniały jak w Prowansji i czy warto wtedy martwić się kulawą demokracją?

      

poniedziałek, 15 czerwca 2015, fabella

Polecane wpisy

  • Chrzan z harissą

    * W maju byłam w Polsce na kilkudniowej wycieczce samochodem. W tym samym czasie, jeszcze wtedy kandydat na prezydenta - Macron, chcąc się podlizać elektoratowi

  • Zmiany bez zmiany

    Mój ostatni wpis na tym blogu jest z 2 lutego. Pięć dni później umarł w mych ramionach mój ukochany pies. Ogromny, pięcioletni owczarek podhalański Baca. Przez

  • Terrorysta w krainie muminków

    . Parę dni temu, byłam świadkiem w Lyonie niepokojącej sceny. W momencie, kiedy odjeżdżałam z moim dzieckiem spod szkoły, wśród idących szeroko uczniów, zauważy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: marta, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/06/15 18:14:13
Doczekałam ! To jest POEZJA , nie wpis!
Czy można mieć nadzieję na nową książkę?

Serdecznie pozdrawiam i życzę całej Pani rodzinie cudownego lata.

Marta
-
2015/06/16 02:30:59
pieknie, slonecznie i sielankowo, pomimo codziennosci :)

a o ptakach nie mniej pieknie pisze tutaj klik przemily Krogulec :)
-
2015/06/16 02:33:09
oj cos mi z linkiem nie wyszlo, zatem raz jeszcze klik
-
2015/06/16 15:13:55
Dziękuję bardzo;) cóż, ten link to kopalnia wiedzy;) Tymczasem ja, nie wiem wiele o ptakach, prawie nic. Odwiedzają mój ogród i troszkę je podglądam. Przypominają co jest ważne w codzienności. Są jak kolorowe dobre duchy ogrodu.
-
2015/06/16 18:46:07
bardzo mi miło :)
-
Gość: Iza, *.dynamic.monaco.mc
2015/06/17 18:38:19
Fabello, wpis o ptakach genialny! Tez martwi mnie ta duda, modly i polskie popadanie z jednej skrajnosci w druga...Rowniez nie mieszkam w Polsce, martwi mnie jednak prezydent-elekt (moze nie bedzie tak zle?), pamietaj jednak ze poprzedni rowniez nie byl idealem a ilez mozna glosowac na tzw "mniejsze zlo"? Spoleczenstwo, jak w wielu krajach zmeczone czczymi obietnicami...Pozdrawiam serdecznie!
-
2015/06/17 18:43:21
No tak, wybór między grypą a cholerą nie jest łatwy....ale niestety Polacy wybrali to ostatnie. Ale coo tam....kiedy słowik na topoli...;)) też pozdrawiam;)
-
Gość: Iza, *.dynamic.monaco.mc
2015/06/17 19:09:36
miejmy nadzieje ze wyborcy opadna z emocji do wyborow parlamentarnych jako ze te o wiele wazniejsze. Nie jest rowniez moj prezydent ale widzac poczynania w zyciu publicznym Polski w ostatnich dniach pewnych ludzi, mysle ze moglo byc jeszcze gorzej niz cholera...Ja dalabym mu na poczatek szanse i jednak jakis kredyt zaufania, wytrwale wierzylam ze jednak zapadniemy na grype. Milego wieczoru!
-
Gość: Ella, *.hsd1.fl.comcast.net
2015/06/21 22:07:31
Poogladalam fotografie - kupilabym wszystkie :) GRATULUJE !
-
Gość: Kate, 109.76.17.*
2015/06/26 01:38:43
Jak pieknie i sielankowo.Dobrze ,ze wrocilas bu juz mi brakowalo Twoich wpisow. Najlepsze zyczenia urodzinowe dla Twojego meza.I prosze o zdjecie tych koszy czeresni.
-
Gość: marta, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/07/20 19:20:59
Właśnie po raz nie wiem który czytam Pani książkę i chciałabym spytać czy zostala również wydana we Francji. Bardzo by się przydala. Właśnie czytam o ,,wiedzy '' historycznej Francuzów : wojna, komunizm ,Rosja z jej szatańskim eksperymentem .
Jak dobrze i bezpiecznie jest socjalizować w pięknym , bogatym kraju leżącym w bezpiecznej odleglości / mimo wszystko/ od tego ciągle imperium zła.
PS
Zakochałam sie we Francji wiele lat temu i dla mnie była zawsze jak stara , piękna broszka .
Serdecznie pozdrawiam.
-
Gość: Iza, *.dynamic.chello.pl
2015/08/14 20:27:37
pani Marto, mysle ze Francuzi czytajac te ksiazke zazadaliby wydalenia pani Patrycji;) Przeciez ich nie wolno krytykowac bo we Francji wszystko jest naj....
Ostatnio moj znajomy zapytal czemu za kazdym razem kiedy chce wejsc na lunch do malej knajpki na poludniu kraju (a probowal ze 4 razy) mowia ze juz zamykaja. Wybiegl szef i wrzeszczac wyartykulowal ze nie ma prawa juz nigdy sie tam pojawic i pytac czy maja miejsce;) dodam ze nie byla to restauracja z gwiazdka michelin, kolega zasmial sie i odpowiedzial ze sie zastosuje, w koncu jest jeszcze kilka lokali wokol.
Co bystrzejsi Francuzi juz widza ze cos sie dzieje nie tak w ich kraju, edukuja dzieci w jezyku angielskim zeby mogly wyemigrowac. Reszta zyje w samozadowleniu. Pozdrsawiam.
-
Gość: Monika, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/08/16 21:43:13
Dziwne, że nie jest pani świadoma tego, że naśmiewanie się z nazwisk jest prostackie i świadczy o braku podstawowej kultury, a szydzenie z czyjejś religijności to przede wszystkim brak tolerancji, o czym "nowoczesna" kobieta powinna wiedzieć.
-
2015/08/18 23:37:51
Trudno muszę z tym żyć. Nadal uważam, że Duda jest totalnym wyborczym nieporozumieniem, a jego ostentacyjna religijność świadczy tylko albo o niezmiernej głupocie, albo o wyrachowaniu. Widząc jednak poziom intelektualny części naszego społeczeństwa, coraz mniej dziwi mnie, że taką beznadziejną Dudę sobie wybrali na czele naszej demokratycznej Polski. Cóż nie pierwszy raz w historii jedna część Polaków, będzie musiała ponosić katastrofalne konsekwencje zacofanej , drugiej części narodu. Mogę tylko dodać, że nie takie kwiatki już kwitły na tej pięknej ziemi. Przetrwa i znowu, za jakiś czas zwróci się do światła, zostawiając za sobą obskurantyzm i ciemnotę religijną.
-
Gość: marta, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/08/19 15:29:48
No i nic dodać nic ująć ! Podpisuję się pod każdym Pani słowem !

Pani Fabello , każdego dnia obserwujemy rodaków niechlujnie ubranych , wszechobecny odór niemytych ciał , chamskie zachowanie . Ogromna agresja młodych i starszych . Co to są za domy z których wychodzą tacy ludzie ? Naturalnie , że nie wszyscy co zapewne zaraz uslyszę ,ale wystarczająco dużo ,żeby strasznie raziło i bolało. Spotkanie osoby uśmiechniętej , grzecznej , uważnej to jest przeżycie o którym opowiadam z radością pół dnia . Takie osoby mają zwykle szlachetne rysy twarzy ...
Pozdrawiam serdecznie.
-
Gość: Iza, *.dynamic.monaco.mc
2015/08/31 11:54:20
No coz, moze na usprawiedliwienie tego wyboru nalezaloby wspomniec ze alternatywa byla zadna. Poprzedni prezydent byl rowniez fatalny (choc w II turze na niego glosowalam jako na tzw."mniejsze zlo"). Teraz, zwlaszcza w obliczu kryzysu ktory Europa nieudolnie probuje rozwiazac, zastanawiam sie czy aby na pewno byloby to mniejsze zlo. Francja, Niemcy, Wlochy nie radzace sobie z obecna sytuacja chca na sile uszczesliwic Polakow i inne nacje "nowa wartoscia" w spoleczenstwie. Coz, najwyrazniej sami nie zorientowani sa, jak to zazwyczaj politycy, jakie zdanie maja na ten temat tzw. zwykli ludzie. Religijnosc w przypadku polityka jest rzeczywiscie cecha irytujaca aczkolwiek znalazlabym kilka znacznie bardziej irytujacych, chocby obietnice wyborcze i niedotrzymywanie zadnej z nich. Obskurantyzm i ciemnota religijna to troche przesada, to samo obserwuje sie na wioskach i w malych miasteczkach np. w Austrii (doswiadczenia wlasne, modlitwy w przedszkolu!), z pewnoscia tez we Francji sa jeszcze miejsca gdzie te cechy maja sie dobrze (pomimo laicyzacji), we Wloszech bywalam w miejscach gdzie jest ta ciemnota religijna o wiele bardziej intensywna niz w Polsce. Prawde mowiac, chyba bardziej w tym momencie odpowiada mi nowy prezydent Polski niz na przyklad wladze Francji. Mysle ze w nastepnych wyborach w wiekszosci krajow wiekszoscia triumfujaca beda partie skrajnie prawicowe (neofaszysci, jak to lewacka czesc lubi je okreslac). Niestety, obecne "elity polityczne" (powinnam napisac pozal sie Boze ale jestem niezrzeszona religijnie a i niedowierzajaca) swoimi decyzjami same sie o to prosza.
A pani Marcie, choc nie pisze do mnie, odpowiem ze niestety poziom kultury juz wszedzie osiagnal dno. Wczoraj bylam w cudownym miasteczku na plazy, okreslanym "perla Francji", tluste w wiekszosci cielska, wrzaski, wszedzie walajace sie pety i wrzeszczace dzieci. Slyszalam narzekajacych na polskie wybrzeze, do opisu tylko naszych rodzimych parawanow brak...Czekam z niecierpliwoscia na Pani wpis, pani Patrycjo. Bardzo lubie Pani sposob odnoszenia sie do aktualnych wydarzen (choc czasem moge sie nie zgadzac do konca z Pani opinia). Przeczytalam ksiazke ktora pomogla mi choc troche zrozumiec rzeczywistosc Francji, zastanowic sie nad wadami i zaletami Francuzow. Puenta niech bedzie powiedzenie "trawa jest zawsze bardziej zielona u sasiada"...Pozdrawiam serdecznie i zycze udanego startu w nowym roku szkolnym!
-
Gość: marta, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/09/05 15:10:52
Pani Izo , oczywiście prawda z tą '' trawą '' . Też wiele razy doznaliśmy rozczarowania będąc ''w świecie '' .Tylko że we własnym domu chciałoby się żeby wszystko było w najlepszym porządku. Szczególnie po horrorze poprzedniego systemu kiedy po przekroczeniu granicy miało się wrażenie że człowiek wpadł do brudnej piwnicy. Więc teraz ,gdy wkoło jest coraz piękniej okropni , wulgarni ludzie rażą i irytują strasznie.
A najgorzej że jest ich mnóstwo !
Serdecznie Panią pozdrawiam,
Marta
-
Gość: Iza, *.dynamic.monaco.mc
2015/09/05 18:08:05
Alez ja Pania swietnie rozumiem:) Tez mnie to razi, na dodatek za kazdym razem kiedy jestem w Polsce (statnio 3 tyg.) mam ochote wszystkich wokol poinformowac co jeszcze moznanby zmienic, ewentualnie zrobic lepiej i piekniej;) Wulgarna (!) nawet tez czasem bywam widzac ze inaczej sie nie da, czy to w kraju, czy poza granicami. Wiem jedno, ze takie chamstwo jest wszedzie, mysle ze nawet w podobnych proporcjach, tylko po prostu bedac na krotszych wyjazdach czlowiek sie skupia na pozytywnych aspektach chcac oderwac sie od tego co mu sie nie podoba na rodzimym podworku. Nie dalej niz wczoraj, pan pewiem, Francuz, na poludniu Francji niemalze wrzaskiem wyciagnal mnie z auta, bo zwolnilam za bardzo probujac minac bezkolizyjnie zaparkowane auta i kamienna sciane. A i dama obok rowniez wrzeszczaca jak na suku irackim, i mowimy tu o raczej rodowitych Francuzach. bardzo prymitywnej w wiekszosci nacji, na poludniu wyjatkowo. Mysle, majac na uwadze aktualne wydarzenia ze poziom kultury bedzie obnizal sie jeszcze bardziej a paradoksalnie Polska bedzie dosyc dobrym miejscem do mieszkania (pomijajac kwestie ekonomiczne sporej jednak czesci spoleczenstwa). A jestesmy liczni, to prawda;) Jedyne miejsce ktore nie rozcarowalo mnie niczym w ciagu ponad 2,5 tyg pobytu byla Japonia. Pozdrawiam serdecznie i czekam (pewnie tak jak Pani) z niecierpliwoscia na nowy wpis pani Patrycji.
-
Gość: Iza, *.dynamic.monaco.mc
2015/09/05 18:09:55
i przepraszam za kilka literowek typu "rozcarowalo";) rozczarowalo naturalnie.
-
Gość: katka_81, *.uddi.cable.virginm.net
2015/09/23 11:14:50
To mój pierwszy kontakt z Pani blogiem i na pewno nie ostatni, będę zaglądać regularnie. Bardzo przyjemnie się czyta, nigdy we Francji nie byłam więc ciekawa jestem wszystkiego. Pozdrawiam z mocno już jesiennej Szkocji!
-
Gość: Mar, *.c.tu.kielce.pl
2015/10/29 10:04:21
Pani Fabello, tyle się dzieje , wybory, lewica za burtą, prezydent Duduś z wiztą we Francji, a tu brak Pani spojrzenia na sprawę, gorąco zachęcam i z ciekawością czekam na Pani opinie Pozdrawiam Mar