Francja oglądana moimi oczami. Blog Patrycji Todo.
® Wszelkie prawa zastrzeżone Wszystkie teksty i zdjęcia zamieszczone na blogu Moja Francja stanowią własność intelektualną właścicielki bloga posługującej się loginem fabella i podlegają ochronie przez prawo autorskie. Ich kopiowanie i powielanie w całości lub części, w jakiejkolwiek formie (drukowanej, audio czy elektronicznej), bez zgody autorki jest zabronione i jako działanie niezgodne z prawem może być karane. Copyright © - wszystkie prawa zastrzeżone
Blog > Komentarze do wpisu
Śmiech po Koluszkach

Od trzynastu lat każdy mój wyjazd do Polski odbywał się przy współudziale moich dzieci i czasami męża. Tydzień temu po raz pierwszy byłam sama. W moim ukochanym mieście, bez rodziców, bez dzieci, nawet bez psów. Poczułam się jak kiedyś na wagarach. Niby z wyboru, ale chyba bezprawnie. Nie zastanawiałam się jakie muzeum zwiedzić, co dzieciom pokazać, gdzie pójść na pierogi, ani na jaki film się wybrać. Nie szukałam co się nadaje dla dzieci w jakim teatrze, ani czy jutro będzie dobra pogoda, i czy rowery są gotowe na wycieczkę. Żyłam przez kilka dni egoistycznie dla siebie, nieegoistycznie dla przyjaciół, a właściwie... to zupełnie nie jest do końca tak.

Po pierwsze przywitałam się z moją książką w Empiku. Bardzo się z tego ucieszyłam. Zupełnie tak jak dzieci się cieszą ze Świętego Mikołaja. Przyznam się nawet, że w jednym z Empików, przełożyłam książkę na półkę w wejściu. Tak żeby ktoś, kto nie zauważył, w końcu to uczynił. Niestety pani sprzedawczyni zauważyła mój niecny czyn i powiedziała: "Moja Francja " leży tuuu. Potem przełożyła ją tuż obok. Ponieważ miejsce było równie widoczne, nie sprzeczałam się. Aż mnie korciło żeby powiedzieć że to ja ją napisałam. A potem pomyślałam , no i co z tego? Ważne jest kto ją przeczyta, a nie kto ją napisał. I cicho poszłam dalej.

Na odchodnym jednak spytałam się jak się sprzedaje. Odpowiedziała mi: - jak wszystkie czerwone okładki - dobrze.

No to się ucieszyłam, że ta okładka jest czerwona. Zwłaszcza, że jak bardzo lubię ten kolor. Mam takie sukienki, buty, torebki. Maluję paznokcie na czerwono, dzieciom kupuję czerwone kurtki, mam czerwone zasłony, szlafrok... i od trzech dni tulipany w ogrodzie. Słowem dobrze się stało, że okładka też ma ten kolor.

W związku z czerwoną książką pojechałam do Łodzi. Pierwszy raz od lat wielu siedziałam w pociągu. Do tej pory poruszałam się głównie samolotem albo samochodem. Teraz postanowiłam wziąć pociąg, bo przecież do Łodzi z Warszawy nie będę latać .

W pociągu było bardzo ciepło. Niestety okien nie można otworzyć, ale było czysto i porządnie. Usiadłam blisko drzwi, bo inaczej bałam się ,że się rozpłynę w tej mojej czerwonej sukience. Po kilku minutach każdy rząd w wagonie był zajęty przez nowego pasażera. Jedni czytali, drudzy gadali. Ci ostatni mówili do telefonów. Chciałam czy nie, musiałam słuchać, bo mówili głośno. I tak jeden pan relacjonował dokładnie gdzie usiadł, przy którym oknie i kiedy ruszyła, maszyna. Po drodze jeszcze się pytał czy żona zrobiła lewatywę Lusi. Potem się domyśliłam że to jakieś zwierzę bo córka by chyba kości w nagrodę nie dostawała. Potem prosił jeszcze o wstawienie ziemniaków bo pewnie zaraz dojedzie.

"Zaraz" trwało dłużej jak podróż z Lyonu do Paryża. No ale wiem, we Francji nie było komunizmu, mają drogie TGV, itd.. My dopiero tak mieć będziemy. Jednak dwie i pół godziny do Łodzi z Warszawy, to już podróż dla hobbystów!

Potem zaczęła rozmowę pewna młoda , zadbana pani o tipsach. Wyraźnie mówiła przez telefon koleżance, jak je ma przyklejać. Tamta chyba nie rozumiała do końca, bo przyklejały wspólnie te tipsy przez prawie godzinę. Pociągowa koleżanka denerwowała się, że tamta taka ciamajda i że nic nie rozumie. Żal mi jej było, bo przyklejać tipsy przez telefon to nie jest łatwa rzecz. Poza tym już wiem jak je przyklejać, gdybym chciała, mam już instrukcję obsługi.

Wiele innych, pasjonujących rozmów ludzie przeprowadzali i każdy dość głośno. Aż w końcu chciało mi się do toalety. Zebrałam siły i poszłam do pociągowego wychodka. A tam, niestety ktoś był wcześniej. Stwierdziłam że nie mam absolutnie wyjścia, bo moja sytuacja była nagła. Wewnętrzne obrzydzenie popchnęło mnie do zwalczenia obcych suwenirów. Spuszczam wodę raz. Spuszczam wodę dwa. Przy trzecim, upartym wodo spuście słyszę męski głos zza drzwi: - proszę pani, to tak od Koluszek pływa, nie uda się pani.

I zrobiło mi się swojsko, domowo, jakoś tak polsko.

Śmieję się do samej siebie, bo cała podróż w jedną i drugą stronę trwała pięć godzin! Ale o tym więcej jutro...   

wtorek, 25 marca 2014, fabella

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: ola, *.rev.sfr.net
2014/03/25 22:40:57
ha,ha,ha. pare lat temu jechalam pociagiem z poznania do bydgoszczy. najpierw, mialam problem z kupnem biletu, gdyz kazda linia ma inna kase? nic z tego nie zrozumialam, ale stalam w dwoch kolejkach! w koncu jak przyszla moja kolej, a mialam tylko banknot stu zlotych, pani w kasie nakrzyczala na mnie, ze nie ma mi wydac i ona nie sprzeda mi biletu! musialam kupic gazete w kiosku, zeby go rozmienic i stanac po raz trzeci w kolejce! Prawde mowiac, mialam lzy w oczach i gotowa bylam wrocic na lotnisko i uciekac stad jak najpredzej. jednak w koncu udalo mi sie zdobyc moj bilet i wsiasc do przetloczonego pociagu, ktory nawet nie byl opozniony! Niestety 10 minut po starcie po prostu zatrzymal sie i stanal, zepsul sie. zaczelam wiec obserwowac wspolpodroznikow: nikt nie przejmowal sie stanem pociagu, przyzwyczajenie? ale wszyscy mieli komorki w rekach i glosno przez nie rozmawiali, tak jakby robili to w celu, zeby pochwalic sie swoim zyciem? swoja komorka? w zasiegu mojego wzroku bylam jedyna zrozpaczona osoba taka sytuacja i na dodatek bez telefonu! po ponad godzinie pociag ruszyl a ja patrzac przez okna na "polska dzikosc" przyrody, nagle poczulam sie u siebie...
-
2014/03/26 10:43:01
Świetne;)
-
Gość: ponownie TGV, *.net-serwis.pl
2014/03/29 14:21:50
Witam .....Szefowa zachwala. Byłem w "EMPIKU"... w "Wola Parku" i chciałem zobaczyć książkę. Młoda Pani powiedziała mi : " została wycofana" Zaskoczyło to mnie. Pomyślałem- może ponownie coś tu napisze. Najpierw ponowie pytanko: Czy szanowna Pani wie kto pisze? :-) Nie mam tak lekkiego "pióra" wiec mogę pisać jak telegrafista. Podzielę się spostrzeżeniem. Nie dość że świat jest bardzo mały to wszystkim zawsze brakuje czasu. Znalazłem sposób na to. Wcale nie nowy. Usunąłem z domu telewizor. Efekt jest niesamowity: nie jestem nękany wręcz gwałcony reklamami. Nie narażam się na oglądanie noża, pistoletu, krwi w godzinach nieodpowiednich. Słuchania bełkotu publicystycznego. Brzydko mówiących ludzi ze słaba dykcją i kiepską polszczyzną. Po osunięciu TV mam więcej czasu dla moich bliskich. POLECAM! usunięcie " czwartej władzy" z domu :) Pozdrawiam... Ale dziś w Warszawie jest pogoda :-)
-
Gość: Ojciec Marek, *.dynamic.chello.pl
2014/03/29 14:57:42
Widziałem kilka egzemplarzy "Mojej Francji" w Empiku Galerii Mokotów i dwa w Empiku Tesco na Ursynowie. Panie mówiły,że się dobrze sprzedaje.
-
2014/03/30 01:56:02
Nie wiem kto pisze. Nawet nie mam najmniejszego pojęcia:) ! TGV To mi się kojarzy raczej z kolejnictwem. Nie znam ani jednego kolejarza! T- czyli Tomek? Znałam Tomka w Holandii, ale straciliśmy kontakt. Zatem nadal nie wiem i się męczę. Po co mnie tak męczyć? Wszak wiadomo , kobieta naturę ma ciekawską!
Co do telewizora też tak poczyniłam swego czasu. Też mi się zrobiło dużo czasu. ;)
Aż przyszedł dzień, kiedy został zabity Rabin, a ja się dowiedziałam o tym dzień później , z gazet i się wnerwiłam, bo z tv dowiedziałabym się szybciej. To był ważny człowiek, bardzo żal mi było Jego mądrości i humanizmu.
Zatem dzień później kupiłam tv i tak mam do dziś. A czas kradnie mi chyba najbardziej internet, ale i dowiaduję się z niego dużo. Więc nie jest to taka kradzież. Co do książki - nie została wycofana, ale wyprzedana. ;) w niektórych księgarniach jest jeszcze kilka sztuk. No i w internecie też można dostać. Pozdrawiam TGV i oświeć mnie proszę.
-
Gość: Katka000, *.internetdsl.tpnet.pl
2014/03/31 10:05:58
rzadko jeżdżę pociągiem i bardzo to lubię, poczuć zapach przeszłości, czasów, kiedy na studia dojeżdżało się właśnie pociągiem, w pociągu spotykasz przekrój całego społeczeństwa naszego, zawsze coś ciekawego usłyszę, oglądnę, zastanowię się, ja lubię polskie pociągi !:)
moją francję mam od kilku dni i czekam na chwilę kiedy zacznę ją czytać, i te chwile oczekiwania najbardziej lubię, czekanie na czytanie...
pozdrawiam
-
2014/03/31 13:37:21
"Czekanie na czytanie" - świetny tytuł na książkę ;)))
-
Gość: TGV, *.net-serwis.pl
2014/04/01 09:52:08
Witam ponownie. TGV- od tak po prostu. Wielokrotnie jechałem było szybko i malowniczo za oknem :-) Czas na odkrycie- w postaci pytania. Kto dźwigał nie tylko pralkę po wąskich schodach.... ? Nie tylko w Ejzden ? Pozdrawiam... ;-)
-
2014/04/01 12:07:17
No to zgadłam ;) domyśliłam się, bo "szefowo" mówiono do mnie tylko w dwóch scenariuszach, ten pierwszy to właśnie przy pralce. Jak się cieszę;))))) napisz na e-maila który jest w linkach. Musimy koniecznie pogadać. ;)
-
Gość: TGV, *.net-serwis.pl
2014/04/21 18:10:59
Wesołych Świąt :-) pisałem na @ i nic ?
-
Gość: Jerzy, 64.64.168.*
2014/04/27 05:49:10
"Ale o tym więcej jutro..." Obiecanki, cacanki : jutro bedzie futro. A LUDZIE CZEKAJA!!!


No niech bedzie: ;-)
-
2014/05/07 10:03:23
Serdecznie zapraszamy do przeczytania recenzji
regalnowosci.pl/moja-francja-patrycja-todo/

Pozdrawiamy
www.regalnowosci.pl