Francja oglądana moimi oczami. Blog Patrycji Todo.
® Wszelkie prawa zastrzeżone Wszystkie teksty i zdjęcia zamieszczone na blogu Moja Francja stanowią własność intelektualną właścicielki bloga posługującej się loginem fabella i podlegają ochronie przez prawo autorskie. Ich kopiowanie i powielanie w całości lub części, w jakiejkolwiek formie (drukowanej, audio czy elektronicznej), bez zgody autorki jest zabronione i jako działanie niezgodne z prawem może być karane. Copyright © - wszystkie prawa zastrzeżone
Blog > Komentarze do wpisu
Przedwiośnie po francusku

.
Słońce świeci jak na wiosnę przystało i budzi do życia uśpioną zimą przyrodę. Lyon znów będzie dusił się pod parasolem gęstej zawiesiny spalin i wyziewów pobliskich fabryk. W radio dziennikarze powtarzać będą jak memento, żeby lepiej nie wychodzić, nie spacerować, nie otwierać okien. Ale wszyscy spragnieni ciepła i tak nie będą słuchać komunikatów.

Jest połowa marca. W sobotę nieodwołalnie zacznie się wiosna. I czy podoba się dziennikarzom czy nie, koniec zimy wypchnie nas wszystkich na ulice, do parku i na tarasy liońskich restauracji.

Zawiozłam dzieci do szkoły, pobłogosławiłam ich nowy dzień i zawróciłam do domu. Postanowiłam przejechać się boczną dróżką. Mieszkamy poza miastem. W jednej z tych miejscowości, co jak winogrona podoczepiane są do głównej gałęzi liońskiego drzewa. Minęłam sady czereśniowe. Minęłam szeregi brzoskwiń . Już niedługo zaleją się rumieńcem fioletowych kwiatów. Porobię zdjęcia i będzie jak co roku. Pod stopami wilgotna zieleń a nad głową wyciągnięte ramiona nieruchomo tańczących drzew.
-Poloneza im się zachciało! Usłyszałam zamyślona pośród jeszcze gołych sadów. Tak mi tęskno do prawdziwej wiosny. Marzę sobie jak to będzie za dwa, trzy tygodnie. Z jednej strony białe kwiaty czereśni, z drugiej delikatne jabłonie, grusze i różowe jak rokokowe damy brzoskwinie.

-Poloneza im się zachciało! Powtórzył zniecierpliwiony głos tuż za mną. Odwróciłam się niechętnie w stronę natręta. Jakiego poloneza? Co pan wygaduje? Stojąca opodal czapla kroczyła spokojnie między drzewami.
-Przecież widać ,że jestem kobietą. Czapla a nie czapel. To , że mam głos po zimie zjechany nie znaczy, żeby mnie od razu od samców wyzywać. Te drzewa jak zakwitną znów będą poloneza tańczyć? A przecież wiadomo , że drzewa nie mogą tańczyć, bo stoją. Pani będzie pstrykać te swoje fotografie i dzieciakom ciemnoty wciskać , że sad wygląda jakby poloneza odstawiał. Ech bzdury.

Odleciała trzepocząc dystyngowanie wielkimi skrzydłami. Może ma rację. Bzdury. Winnice opodal ciągną się sznurami. Korytarze krzewów niczym labirynt kryją w sobie tajemnicę smaku. Parę kilometrów ziemi. Wzgórze na którego szczycie cierpliwie zbito kamienie w dom-zamek. Każdy krzaczek jest już przycięty. Nowe pędy będą mogły się odrodzić. Małe paluszki wyciągać, zawijać wokół rozciągniętych niczym pięciolinia drutów. Każdy krzaczek niczym uparta nuta będzie trzymał się swojego dźwięku. Wypuści liście, zielone pętelki zakręconych wąsów łapczywie będą połykały każdy promień słońca. Każda roślina urodzi drobne kupki kulek. Wiatr rozczesze te kłębuszki. Deszcz napoi wodą. Ciepło lata doda słodyczy. We wrześniu ciężkie grona niczym grzech ciążyć będą na dorodnym krzaku. A potem będzie wino.

- Jaki grzech? Coś ty? Popatrz jak jest fajnie. Skaczę, skaczę i nikt mnie nie widzi. Tu listek, tam trawka. Kurcze, wiosna w zagrodzie, a ty jakieś banialuki ludziom opowiadasz.
Ponad jednym ze sznurów winnic fikał niczym na trampolinie zając. Zwykły szarak jakich wiele. Łapkami strzepnął rosę z uszu i darł się na całe gardło, że mu dobrze. Nim się zorientowałam, już go nie było.
Wracając do samochodu , w ubłoconych przedwiośniem butach, zastanawiałam się nad sobą.
Nie ćpam, nie piję, wariatów w rodzinie też nie mam. Od dwóch dni słońce grzeje, ale to nie powód żeby mieć takie halucynacje. Wsiadłam do auta i czym prędzej uciekłam do domu.
Już mam doń wchodzić, gdy zza parkanu mały krasnal z gołym tyłkiem wykrzykuje skrzypiącym głosem. - Dzień wagarowicza, dzień wagarowicza! Zmywam się z tej bajki i lecę do piekarni!
O rany, to ten krasnal od piekarzowej. Był kiedyś taki jeden . Zakochał się w jej biuście i nie chciał wyjść ze stanika. To było jeszcze wtedy, gdy mieszkałam w Condrieu. Wacek miał na imię. Mieszkał na strychu w starym bucie. Wlazł mi do portfela i z pieniędzmi, gdy płaciłam za bułkę, dał dyla w ogromny dekolt piekarzowej. Kobieta słusznej wagi nawet nie zauważyła , że krasnal prawie utopił się w jej piersiach. Potem znalazłam liścik w pelargoniach ,że nieszczęśliwie był zakochany i zwiał do Polski.
Chłopie wróciłeś, miło cię widzieć, wydusiłam rozbawiona.
A on tylko pokazał mi gołe pośladki , majtnął długą brodą i krzyknął, że się świetnie bawi we Francji na wiosnę.
Zniknął jak ten zając i tyle go było widać.
Usiadłam do komputera. Napiłam się kawy i opisałam mój ranek.
A gdy skończyłam, pod nogami usłyszałam westchnienie psa.
- Ale zboczeniec z tego Wacka. Co za świństwo, żeby tak w bułkach, z gołym tyłkiem...

         

piątek, 19 marca 2010, fabella

Polecane wpisy

  • Dzień pedała

    . Eliot - Mamo co to homofobia? - To synku negatywne zachowanie niektórych ludzi, w stosunku do innych ludzi, tylko dlatego,że są homoseksualistami. - Mamo, a k

  • Beznadzieja na kółkach

    Oddałam dziś samochód do naprawy. Mam Peugeota 406 combi. Wręczając kluczyki mechanikowiokazałam swoje zniechęcenie do marki .- Muszę się pozbyć tego samochodu.

  • Parszywa jedynka :)

    - Chciałabym wysłać faks do Stanów Zjednoczonych. Pani na poczcie otworzyła szeroko oczy. - Ojej, to nie będzie łatwe.Mamy trudne połączenie z Ameryką. Z upartą

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/03/19 10:18:41
Spragniona wiosny po ciężkiej zimie z ogromną przyjemnością przeczytałam Twój wpis.
-
2010/03/19 10:52:05
Też się cieszę :))
-
2010/03/19 11:08:14
Piekne halucynacje i cudowna zapowiedź wiosny:) Pozdrawiam!
-
Gość: ira, 93.14.67.*
2010/03/20 13:22:39
O, jak przyjemnie, wiośnianie się zrobilo mimo że w Paryżu cośkolwiek "mitigé"...
W ten pierwszy dzień WIOSNY serdecznie i ciepło pozdrawiam Autorkę !
-
Gość: polka, *.kajetany.net
2010/03/22 09:52:14
U nas za oknami szaro-buro,chmury,chłodno,zanosi się na deszcz...a u Ciebie prawdziwie wiosennie Fabello - i ja dziękuję za ten bajkowy opis wiosny w Twojej Francji :)
-
2010/04/26 18:23:44
Jak zwykle zdjęcie jest zjawiskowo piękne...